"Mój syn ma już cztery lata i przez cały ten czas miał dobrego ojca. Co prawda, z Maćkiem rozstaliśmy się zaraz po narodzinach naszego syna, ale tatuś stanął na wysokości zadania, interesował się synkiem, kochał go jak swojego i co miesiąc przelewał alimenty. Teraz jednak ten bezczelny typ poszedł do przychodni i w tajemnicy przede mną zrobił sobie test na ojcostwo Alanka! Teraz mi wmawia, że syn nie jest jego..."
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Mój były facet zrobił test na ojcostwo naszego syna
Ni z gruchy, ni z pietruchy mój były facet zjawił się ostatnio u mnie w domu, wymachując mi przed nosem jakimś świstkiem. Jak się okazało, Maciek przyniósł wyniki badań na ojcostwo, które w absolutnej tajemnicy przede mną zrobił jakiś czas temu! Co za łajdak...
Myślałam, że tamten rozdział sprzed czterech, prawie pięciu lat mamy już zamknięty. Rozstałam się z Maćkiem zaraz po tym, jak na świat przyszedł Alan. Różnica charakterów... Nie mogliśmy się dogadać, poza tym Maciek cały czas miał do mnie jakieś podejrzenia i mnie pilnował. Podziękowałam za taki związek.
Syna wychowywałam jako samotna matka, ale Maciek nie zniknął z naszego życia. Wręcz przeciwnie, uznał swoje ojcostwo i dobrze sprawdził się w roli ojca... Interesował się swoim synkiem, zabierał go na weekendy, kochał go jak swoje dziecko i od czterech lat płacił alimenty.
Wszystko było dobrze, a tu nagle gruchnęła ta historia z ojcostwem! Co za bezczel z tego Maćka... Po co on w ogóle polazł do tej przychodni i robił jakieś testy. Ktoś go podpuścił? Może ma jakąś nową laskę?
Zapłacił pewnie kupę kasy za to, żeby rozdrapywać stare rany. Po co to ruszać, źle mu było? Alan go kocha i traktuje jak ojca... Dla chłopca to będzie cios, gdy nagle straci tatę.

Wynik testu mnie zaskoczył. Nie wiem, co robić
Przyznam, że i ja byłam ciut zaskoczona wynikiem tego testu... To znaczy od początku (od samego poczęcia) miałam wątpliwości, czy na pewno Maciek jest tatą Alana... lecz drugi potencjalny kandydat to była jednorazowa przygoda... Znam go, ale nie powtórzyło się to już nigdy więcej.
Teraz sama nie wiem, co o tej sytuacji sądzić. Chyba muszę powtórzyć ten test! Nie ufam Maćkowi aż tak, bo może on sobie ten test wymyślił albo podrobił, żeby mnie wkręcić i samemu się wykręcić od dalszych obowiązków?! Co za patowa sytuacja. Sama sobie nie zazdroszczę, że się w takiej znalazłam.
Żebym tylko nie musiała mu oddawać kasy za te cztery lata wstecz... Przecież przyznał się do ojcostwa! Nie musi być ojcem genetycznym! Chyba nie musi... A może musi?
Żanetta