"Nakarmiłem ją, napoiłem, dałem dach pod głową, a ona tak mi się odpłaciła. Złamała mi serce, zabrała pieniądze i rzeczy, a jeszcze na dodatek zostawiła samego. Martynko, dlaczego mi to zrobiłaś? Tak bardzo Cię kochałem".
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Zawsze pomagam innym, ale ta pomoc była wyjątkowa
Jestem typem mężczyzny, który zdaje sobie sprawę z tego, że ludzie są różni i często zdarzają się sytuacje bez wyjścia. Nam najłatwiej jest oceniać i mówić, że "ten jest biedny, bo sobie zasłużył, a tamten jest złym człowiekiem, bo widocznie taka jest jego natura". Tymczasem prawda jest przecież inna i każdy przypadek jest inny. Zdarzają się różne wypadki, rzadkie choroby, kryzysy w życiu, które wpływają na to, jakimi ludźmi się stajemy. Czasem jeden głupi błąd przekreśla nasze szanse na lepszą przyszłość. Ja sam wychowałem się w rozbitej rodzinie, ale dzięki pomocy innym z tego wyszedłem, ciężko pracowałem i założyłem firmę. Osiągnąłem w życiu sukces, ale łatwe to nie było. Dzisiaj, jestem spełnionym człowiekiem, który stara się pomagać potrzebujących.
Wiedząc to wszystko o mnie, zapewne nie zdziwi was to, co zrobiłem...
Pewnego dnia, robiąc zakupy w markecie, przed sklepem zauważyłem młodą, bezdomną dziewczynę. Byłem w szoku, że taka młoda dziewczyna już wybrała taki styl życia, bo nawet patrząc na jej twarz, można było powiedzieć, że ma co najwyżej 25 lat. Natychmiast do niej podszedłem i zacząłem rozmowę. Początkowo mnie zbyła, bo myślała, że to propozycja sami wiecie czego. Ja jednak przekonałem ją, że naprawdę chcę jej pomóc.

Martyna mnie oszukała
Zabrałem Martynę do swojego domu. Dałem jej pić, jeść, użyczyłem swojej łazienki i zabrałem do fryzjera. Potem pojechaliśmy do sklepu i kupiliśmy jej ubrania. Dzięki tej metamorfozie, którą jej zafundowałem, wyglądała, jak naprawdę piękna kobieta. Wyglądała spektakularnie.
Wielokrotnie razem rozmawialiśmy na temat jej drogi, którą wybrała. Tłumaczyła się, że to jej mama taka była, że oszukała ojca i no ona uciekła z domu i się załamała. Nie czuła się zdolna do niczego, wpadła w depresję i wylądowała na ulicy.
Jej historia sprawiła, że naprawdę się wzruszyłem. Skończyło się tak, że spała przez kilka dni w moim mieszkaniu w drugim pokoju, a potem bardzo się do siebie zbliżyliśmy, a ja po prostu się w niej zakochałem i dałem jej wszystko łącznie z dostępami do moich kont.
Pewnego dnia obudziłem się później niż zwykle, ale Martyny obok nie było. Z mieszkania zniknęły też wszystkie kosztowności, takie jak zegarki, słuchawki, komputer...
Potem sprawdziłem stan moich kont i okazało się, że wszystkie zostały wyczyszczone do zera. Zostałem z niczym i straciłem wszystko. Najbardziej jednak mi przykro, że tak się nabrałem i nawet pomimo tego wszystkiego, co się wydarzyło, ja nadal ją kocham.
Wiem, miłość jest ślepa.
Marek