"Zarabiam na wygodne życie jako surogatka. Dzięki temu mam czas dla moich dzieci"

"Zarabiam na wygodne życie jako surogatka. Dzięki temu mam czas dla moich dzieci"

"Zarabiam na wygodne życie jako surogatka. Dzięki temu mam czas dla moich dzieci"

Canva

"Kocham być w ciąży. Choć końcówka jest ciężka, to ten stan mnie uskrzydla, kiedy pomyślę, że noszę w sobie nowe życie... Jednak to nie byłoby zbyt rozsądne, wychowywać kolejne dziecko, zwłaszcza że nie ma obok mnie mężczyzny. Ojciec mojej dwójki ulotnił się bez śladu i to ja jestem jedyną żywicielką naszej rodziny. A ja lubię żyć na poziomie. Dlatego zarabiam na życie jako surogatka. Mam to szczęście, że mieszkam w Stanach. Dzięki temu zajęciu nie muszę pracować i mam czas dla swoich dzieci".

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Bycie w ciąży to moje powołanie. Dlatego po rozstaniu z partnerem zostałam surogatką

Uwielbiam być w ciąży. Stan błogosławiony sprawia, że czuję się fantastycznie. Wprost promienieję z radości, że noszę w sobie nowe życie... Lecz sprowadzanie na świat kolejnych dzieci bez opamiętania nie byłoby zbyt rozsądne, zwłaszcza że jestem samotną matką.

Reklama

Mam dwójkę dzieci, ale ich ojciec dawno ulotnił się i nawet ślad po nim nie został. A ja przyzwyczaiłam się już do życia na wysokim poziomie... Gdy on był ze mną, mój amerykański sen był jawą. A potem prysł.

Zostałam jedyną żywicielką rodziny. Nie chciałam oddawać swoich dzieci pod opiekę obcym ludziom, zwłaszcza że amerykański behawioryzm jakoś do mnie nie przemawia jako metoda wychowawcza... Z domu wyniosłam inne wychowanie. Chciałaby być blisko dzieci.

Reklama

Przypadkiem podczas przeglądania wiadomości o celebrytkach, natrafiłam na informację o gwieździe, za którą urodziła surogatka... Pomyślałam, że to jest to! Jak mogłam sama na to nie wpaść!

Reklama

Natrafiłam na swoje powołanie. Należę też do tych szczęśliwych kobiet, które są wprost stworzone do rodzenia. Lekarze śmieją się, że dzieci wyskakują ze mnie jak kasztany z łupinki.
Canva

Mam dwoje swoich dzieci i troje, dla których byłam matką zastępczą. Niebawem znów zajdę...

Do tej pory urodziłam już dwoje swoich i troje... też swoich, ale innym znaczeniu. Mimo że nie mają moich genów, bo zabieg polega na umieszczeniu we mnie już zapłodnionej komórki, to jednak czuję, że są w pewien sposób krwią z mojej krwi i ciałem z mojego ciała.

Reklama

Cała ta trójka ma teraz szczęśliwe rodziny. Kocham w ten sposób pomagać ludziom, którzy tego potrzebują. Bez oceniania, dlaczego zdecydowali się na ten krok...

Reklama

Choć te kobiety same mówią np. o swoich problemach zdrowotnych lub obawie przed zmianami, przez jakie miałoby przejść ich ciało, czasem ubezpieczone na astronomiczne kwoty. Nowe rodziny opiekują się mną podczas ciąży, płacą za wizyty lekarskie itd.

Najtrudniejszy moment następuje, gdy po porodzie muszę się pożegnać z dzieckiem... Ale za każdym razem boli mniej...

A że przy okazji mogę dzięki temu żyć na godnym poziomie z odrobiną luksusu, jak na Amerykę przystało... Nie chodzę do żadnej innej pracy, a w zamian za to mam mnóstwo czasu, żeby zająć się moimi dziećmi.

Niebawem znów będę w ciąży i już nie mogę się doczekać!

Joanna

Katolicki portal nie poleca! Tych 10 imion nie dawajcie swoim synom! Zobacz listę w galerii!
Źródło: Canva
Reklama
Reklama