"Urodziłam dziecko niecały rok temu. Córka od samego początku nie przypomina ani mnie, ani mojego męża. Nie wiem, do kogo jest podobna, ale jakoś nie robi mi to specjalnej różnicy. Dla mojej teściowej jest to jednak bardzo istotne. Zaczęła sugerować, że miałam romans na boku".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Córka nie jest do nas podobna
Nasza kochana Natalka jest owocem miłości pomiędzy mną a mężem. Jestem w wieloletnim związku, a dziecko było naszym marzeniem od dawna. Bardzo cieszymy się, że tak szybko udało się mi zajść w ciążę. Powitaliśmy nasze dziecko z uśmiechem na ustach, a pełni przygotowani do rodzicielstwa. To było ogromne szczęście.
Od samego początku córka nie jest jedna o nas podobna wizualnie. Nie przypomina ani mnie, ani męża. Nie sposób szukać na naszych twarzach podobieństwa. Ani nos, ani oczy, ani usta. Po prostu dziewczynka ma własną urodę. Jest oczywiście śliczna, być może w przyszłości stanie się bardziej podobna do mnie albo męża. Właściwie to nie robi mi to różnicy, najważniejsze jest to, że dziecko jest zdrowe. Uważam, że to kluczowe w tej historii.

Teściowa sugeruje, że zdradziłam męża
Dla teściowej jednak wygląd dziecka ma ogromne znaczenie. Okazuje się, że zależy jej na to, aby Natalka była podobna do jej syna. Ciągle doszukuje się w ich twarzach podobieństwa. Przy każdej wizycie powtarza nam, że to dziecko w ogóle nie jest do nikogo podobne, że to niemożliwe i coś tu nie gra.
Na początku sugerowała, że może podmienili ją w szpitalu. Uważa, że po tak małym dziecku już musi być widać jakiekolwiek podobieństwo. Później zaczęła mówić, że pewnie zdradziłam jej syna z jakimś gachem. Dla mnie to był szok. Jak ona w ogóle mogła coś takiego zasugerować? Przecież to bardzo niesprawiedliwe.
Przecież to bzdury
To oczywiście bzdury. Kocham mojego męża nad życie i nie wyobrażam sobie, że miałabym go z kimkolwiek zdradzić. Przecież oboje bardzo pragnęliśmy dziecka i staraliśmy się o Natalkę. Tym bardziej słowa teściowej są dla mnie bardzo krzywdzące.
Mąż uważa, że powinnam dać sobie na luz, a to, co mówi jego matka nie ma dla niego nawet najmniejszego znaczenia. W ogóle się tym nie denerwuje. Nie rozumiem jego spokoju w obecnej sytuacji. Powinien to ukrócić, ponieważ w końcu pojawią się plotki, bo teściowa mówi o swoich podejrzeniach każdemu, nawet sąsiadom!
Wkurzona Synowa