"Zostałam sama z pogrzebem mamy. Rodzeństwo się od tego odcięło. Powiedzieli, że skoro przepisała na mnie mieszkanie, to ja mam się wszystkim zająć. Nie wiem, jak temu podołam. Przecież teraz wszystko jest takie drogie! A co ze stypą? To mnie przerasta".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Muszę zorganizować pogrzeb mamy
Moja mama zmarła dość niespodziewanie. Chorowała od jakiegoś czasu, ale lekarze dawali jej spore szanse na to, że się wykaraska. Niestety, było inaczej, a teraz sama muszę zorganizować jej pogrzeb. Byłyśmy ze sobą bardzo blisko. To ja z nią zostałam jako jedyna. Reszta rodzeństwa wyjechała z miasta, a było nas czworo. Rzadko ją odwiedzali oraz do niej dzwonili. To dlatego mama postanowiła przepisać na mnie mieszkanie. Uznała, że pozostali nie zasługują, skoro się od niej odcięli i nie chcą mieć z nią nic wspólnego.
Organizacja pogrzebu mnie przerasta. Nie sądziłam, że to wszystko jest takie skomplikowane. Wystarczy mi na wynagrodzenie dla zakładu pogrzebowego, ale co później z pomnikiem, a przede wszystkim ze stypą? Nasza rodzina jest naprawdę duża i nie wypada ich w jakiś sposób nie ugościć.

Wszystko jest za drogie
Wszystko jest bardzo drogie. Zaczęłam dzwonić do restauracji i ceny mnie powalają. Nie wymagam luksusów, ale zwykły obiad, ciasto, kawa i herbata to ogromne koszty. Zwłaszcza, kiedy mowa o ugoszczeniu kilkudziesięciu osób. Chcę, aby wszyscy pożegnali mamę z godnością, więc nie wyobrażam sobie, żeby całkowicie zrezygnować ze stypy. W domu również nie jestem w stanie przygotować jedzenia dla tylu osób. Jestem w kropce i nikt nie chce mi pomóc. Oczywiście kontaktowałam się z moim rodzeństwem w tej sprawie. Oni nie chcą nawet słyszeć o tym, żeby mi pomóc. Czuję się okropnie.
Chyba wezmę pożyczkę
Kompletnie nie wiem, co mam robić. Ciężko pracuję, ale wystarcza mi na podstawowe potrzeby. Trudno jest mi odłożyć jakiekolwiek pieniądze, a co tu dopiero mówić o kilku tysiącach. Nikt nie chce mi pożyczyć kasy. Chyba będę musiała wziąć pożyczkę. Boję się jednak, że odsetki mnie zniszczą.
Jak powinnam się zachować w tej sytuacji? Wiem, że nie zorganizowanie stypy nie wchodzi w grę. Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła, ale z drugiej strony, poniesienie takich kosztów także jest dla mnie niewyobrażalne. Może uda mi się jeszcze jakoś przekonać moje rodzeństwo do tego, żeby mi pomogli? Wątpię, że sie uda.
Biedna Córka