"Ważę 120 kilogramów, a czuję się lekka jak piórko. Wasze hejty nie robią ma mnie wrażenia!"

"Ważę 120 kilogramów, a czuję się lekka jak piórko. Wasze hejty nie robią ma mnie wrażenia!"

"Ważę 120 kilogramów, a czuję się lekka jak piórko. Wasze hejty nie robią ma mnie wrażenia!"

Canva

"Jestem młoda, piękna, inteligentna. Niektórzy mogą mi zarzucać, że mam kilka nadprogramowych kilogramów, ale ich hejty nie robią na mnie absolutnie żadnego wrażenia. W pełni akceptuję siebie taka, jaka jestem. A jestem piękną kobietą".

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Chuda czułam się nieszczęśliwa

Nie da się ukryć, że zawsze miałam skłonność do tego, żeby być troszkę większa niż moi rówieśnicy i z tego powodu często byłam krytykowana i wyśmiewana. Nie da się ukryć, że dzieci w podstawówce, gimnazjum i liceum potrafią być naprawdę nikczemne. Z tego powodu musiałam nawet chodzić do psychologa i pracować nad swoją głową oraz nad akceptacją siebie.

Reklama

W końcu jednak postanowiłam zupełnie zmienić swoje życie i znacząco schudnąć. Przez 6 miesięcy chodziłam na siłownię i byłam na bardzo rygorystycznej diecie.

Przy wzroście 170 cm początkowo ważyłam 78 kilogramów. W wyniku ostrej diety schudłam prawie 30 kg i zeszłam do wagi 49 kilogramów. Wcale jednak nie czułam się szczęśliwa. Ciągle odczuwałam smutek i wciąż się ograniczałam, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś słodkiego. Myśl o sylwetce i wyglądzie stała się dla mnie prawdziwą obsesją. W końcu wpadłam w głęboką depresję i cierpiałam na zaburzenia lękowe. Dopiero terapia okazała się dla mnie wybawieniem.

Reklama

Uśmiechnięta kobieta Canva

Reklama

Gdy przytyłam, problemy zniknęły

Moja sytuacja bardzo szybko się zmieniła, gdy zrozumiałam, że niska waga wcale nie świadczy o mojej atrakcyjności. Bardzo szybko więc przestałam się ograniczać i szczęśliwa zajadałam się słodyczami. Okej, bardzo przytyłam i obecnie ważę 120 kilogramów, ale mentalnie czuję się lekka jak piórko. Wcale nie wstydzę się paradować w stroju kąpielowym po plaży, a czasem nawet chodzę na takie specjalnie plaże, gdzie ubrań zakładać nie muszę.

Reklama

Zrozumiałam, że tak naprawdę to nie mój wygląd definiuje to, czy jestem piękna, ale w rzeczywistości liczy się moje wnętrze i samopoczucie. Po terapii czułam się naprawdę świetna i wreszcie mogłam określić się jako osoba w pełni szczęśliwa.

Reklama

W bardzo szybkim tempie znalazłam sobie męża, któremu wcale nie przeszkadzały moje nadprogramowe kilogramy i który w pełni zaakceptował mnie taką, jaką jestem. Kilka lat później zaszłam w ciążę, urodziłam dziecko i naprawdę niczego sobie odmawiałam.

Odkąd przytyłam, naprawdę z uśmiechem podchodzę do życia i kocham każdy swój dodatkowy kilogram, a mój mąż wręcz z radością wita kolejną moją fałdkę. Nadal spotykam się z hejtem i negatywnymi komentarzami, ale nie robią one już na mnie absolutnie żadnego znaczenia. Patrzę w lustro i naprawdę cieszę się z tego, jaka jestem.

Moja historia oczywiście ma nie zachęcać do tego, aby ktoś nagle zaczął się objadać i prowadził zły styl życia. Absolutnie nie! Swoją historią chcę tylko pokazać to, że każdy człowiek jest inny i powinien żyć w taki sposób, żeby po prostu czerpać radość ze swojego życia, a inni ludzie nie powinni wtrącać się w nasz styl życia. Wolność Tomku, w swoim domku.

Marlena

Postanowiła schudnąć po tym, gdy były chłopak wyzwał ją od grubasów. Zrzuciła... 63 kg! Koniecznie zobacz tę galerię!
Źródło: instagram.com/josievr
Reklama
Reklama