Czytelniczka często jeździ sama na festiwale muzyczne, a teściowa namawia jej męża, by jej nie puszczał

Czytelniczka często jeździ sama na festiwale muzyczne, a teściowa namawia jej męża, by jej nie puszczał

Czytelniczka często jeździ sama na festiwale muzyczne, a teściowa namawia jej męża, by jej nie puszczał

canva.com

"Oczywiście kocham swojego męża, ale to nie znaczy, że mam spędzać z nim codziennie 24 godziny na dobę! Każde z nas ma swoje zainteresowania, inaczej lubimy spędzać wolny czas – po co mamy robić coś na siłę, tylko dlatego, że drugiej stronie to się podoba? Ja uwielbiam muzykę, nie potrafię bez niej funkcjonować, festiwale muzyczne to mój żywioł! A mój Bartuś? On najbardziej lubi zaszyć się pod kocem z książką i z kubkiem herbaty spędzać godziny na lekturze. Hałas go męczy, tłum ludzi przeraża... Dlatego na takie imprezy jeżdżę sama. Na dzień, dwa, czasem na kilka dni. Kiedy moja teściowa się o tym dowiedziała, zaczęła podburzać Bartosza, żeby mnie samej nie puszczał!"

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Mój mąż to moje przeciwieństwo

Mój związek z Bartoszem jest doskonałym potwierdzeniem zasady, że przeciwieństwa się przyciągają. Ja jestem ekstrawertyczna, potrzebuję ludzi jak powietrza, uwielbiam, kiedy coś się dzieje, nuda mnie wykańcza! A Bartuś to typowy introwertyk. Ludzie są ok, ale rzadko i w małych dawkach, po każdej większej imprezie dochodzi do siebie tydzień. Ma spokojną pracę, w której ja bym nie wytrzymała dwóch dni. Najbardziej ceni sobie przewidywalność i święty spokój.

Reklama

Podobnie jest ze sposobem spędzania czasu – jesteśmy jak ogień i woda. Ja szaleję na imprezach, zaliczam mniejsze i większe festiwale muzyczne, koncert to dla mnie najlepszy sposób na udany wieczór. Mój mąż niechętnie wychodzi z domu, jeśli już, to wybiera spacer, muzeum, czasem kino. W wolnym czasie zazwyczaj czyta albo układa puzzle. Znajomych widuje regularnie, ale rzadko.

Wydawałoby się, że to nie może się udać, a jednak! Szanujemy swoje granice, wiemy, jak możemy spędzać wspólnie czas, żebyśmy oboje czerpali z tego przyjemność. W końcu znamy się już siedem lat, a od trzech jesteśmy małżeństwem.

Reklama

Teściowa się przeraziła, kiedy usłyszała o moich wyjazdach bez męża

Okazuje się jednak, że nie wszyscy rozumieją, że tak się da. Kiedy moja teściowa dowiedziała się, że w lecie, w sezonie festiwalowym, kilka mam zaplanowanych kilka wyjazdów solo, wpadła w szał! Nie przesadzam – byliśmy u niej z wizytą, wypytywała o plany wakacyjne, to powiedziałam jej, co będę robić. Najpierw nie mogła zrozumieć, jak to w ogóle możliwe, że wyjeżdżam bez męża, a po chwili zaczęła wykrzykiwać, że to koniec świata i że do niczego dobrego to nie doprowadzi.

Reklama

Niespecjalnie przejęłam się jej wybuchem, to jej problem, nie mój, ale szybko wyszło na jaw, że to nie było jej ostatnie słowo! Bartosz wyznał mi, że od czasu tego "strasznego odkrycia" teściowa nęka go telefonami i usiłuje przekonać, że nie może pozwalać mi na samodzielne wyjazdy. Ta kobieta nie przyjmuje do wiadomości, że ktoś może żyć inaczej niż ona!

Reklama

Liczę, że niedługo jej się znudzi, ale na razie jest nie do zdarcia...

Reklama

Iga

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama