„Od wielu lat jestem singielką i choć czasem miewałam takie dni, gdy było mi z tym po prostu smutno, to po ostatnich wydarzeniach cieszę się, że nie mam faceta. Dlaczego? Ano dlatego, że raczej żaden z nich nie zasługuje na moją uwagę. Nie mogłam uwierzyć w to, co spotkało mnie na weselu mojej najlepszej przyjaciółki i to właśnie ze strony mężczyzn, których byli tam ze swoimi partnerkami”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Wesele najlepszej przyjaciółki – chętnych do tańca nie brakowało
Z Iwoną znamy się już od czasów szkoły podstawowej i zawsze przekomarzałyśmy się, która z nas pierwsza wyjdzie za mąż. Ja oczywiście byłam przekonana, że ona, natomiast ona typowała mnie. Miała ku temu słuszne powody, ponieważ jako nastolatka byłam bardzo kochliwa, lecz jak widać, żadne z tych miłosnych uniesień nie przetrwało próby czasu i od wielu lat jestem szczęśliwą singielką.
Pierwsza przed ołtarzem stanęła więc Iwona i to z facetem, którego poznała, mając zaledwie siedemnaście lat. W takim wypadku scenariusz mógł być tylko jeden, że to właśnie ja będę świadkową i tak właśnie się stało. Nie mogłam odmówić sobie tak ogromnego zaszczytu, ale przede wszystkim nie mogłam odmówić osobie, którą traktowałam jak rodzoną siostrę.
Fakt, iż jestem singielką, był mi na rękę, ponieważ mogłam w stu procentach poświecić się roli świadkowej i zadbać o to, aby moja przyjaciółka przeżyła ten dzień w jak najlepszych okolicznościach. Świadek na weselu pojawił się ze swoją dziewczyną, ale tym się w ogóle nie przejmowałam. Pomyślałam, że przecież w takim miejscu partner do tańca zawsze się znajdzie no i znalazło się nawet kilku. Niestety tancerze proponowali mi nie tylko taniec...

Żonaci mężczyźni z dziwnymi propozycjami
No cóż, skorzystam tu z przywileju anonimowości i przyznam, że nigdy nie czułam się tak niekomfortowo, jak na tym weselu. Nawet chodząc sporadycznie do nocnych klubów, nie doświadczam aż tylu zachowań, które są przekroczeniem granic dobrego smaku. Jakby tego było mało, to większość ze śliniących się na widok samotnej kobiety na weselu mężczyzn, była tam ze swoimi żonami lub partnerkami.
Syndrom nietrzeźwego wujka po czterdziestce z rozpiętą koszulą zagadującego do młodszych kobiet wciąż jest obecny na tego typu wydarzeniach i to byłabym w stanie zrozumieć, ale nie młodych chłopów przed trzydziestką, którzy powinni być zapatrzeni w swoje kobiety, a nie w jakieś przypadkowe dziunie.
W tańcu pozwalali sobie na zdecydowanie za wiele i do tego te prośby o numer telefonu, gdy żona akurat nie patrzyła... Panowie zmieńcie swoje podejście, bo wierność i lojalność to świadomy wybór, do którego trzeba dojrzeć. W innym wypadku żaden związek nie dostarczy wam odpowiedniej satysfakcji.
W.