"Nigdy nie należałam do piękności, za którymi oglądają się mężczyźni na ulicy, ale uważałam, że niczego mi nie brakuje i na pewno trafi się ktoś, kto doceni moją urodę. Ogromnie wierzyłam, że być może na studiach właśnie poznam kogoś, kto łaskawszym okiem spojrzy na to, jak wyglądam. W głębi duszy liczyłam, że kiedyś mnie ktoś pokocha".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Nie jest piękna, ale chyba też zasługuję na miłość, prawda?
Koleżanki oczywiście próbowały przez lata wmawiać mi, że wyglądam dobrze i spokojnie mogę sama podrywać facetów, jeśli tylko mam na to ochotę, ale nie chciałam tego robić, patrząc w lustro. Namawiały mnie do tego akurat, gdy byłyśmy nad morzem i to dość zabawne, ponieważ ja z zabudowanym kostiumem kąpielowym i ogromnym kapeluszem z dużym rondem kontra moje koleżanki w stringach, mikroskopijnych górach od bikini, więc nie dziwię się, że właśnie do nich podszedł ratownik i wymienił się z nimi telefonami. Na mnie nawet nie spojrzał.
Czy jest mi przykro z tego powodu? Uważam się za osobę inteligentną, z poczuciem humoru i dystansem do świata, ale przecież tego nie da się przedstawić przez komputer czy w pierwszych kilku zdaniach rozmowy, ponieważ najważniejsze jest pierwsze wrażenie, a najczęściej ono ma miejsce nie w świecie realnym, a wirtualnym gdzie ocenia się na podstawie tego, jak ktoś wygląda.

Czy ja już nie zasługuję na miłość?
Naprawdę dałabym wiele, aby zmienić swój wygląd i wyglądać tak jak koleżanki, ale nie będę już nigdy w stanie dokonać takich zmian, aby choć w dziesięciu procentach się do nich upodobnić. To jest moje marzenie, aby porzucić wizerunek, który mnie tak męczy. Bardzo chciałabym, aby ktoś pokochał mnie taką, jaką jestem, a nie udawał.
Marzę o tym, aby choć raz ktoś się za mną obejrzał na ulicy i zagadał w klubie, prosząc o telefon. Mam wrażenie, że ta niechęć do mnie jeszcze bardziej eskaluje z kolejnym mijanym rokiem jest coraz gorzej. Czy los w takim razie jest niesprawiedliwy i nierówno rozdziela między ludzi- urodę, inteligencji dystans.
Marzę o fajnej relacji przepełnionej miłością i ciekawością, ale sądząc po tym, jak wygląda dzisiejszy świat, to nie jest możliwe. Wiem, że należę do grona kobiet "sympatycznych", a nie pięknych po prostu. Czuję, że jestem skazana na bycie singielką do końca życia, a nie chcę tego bardzo...