"Moja siostra dorobiła się dwójki dzieci. Może i ich urok osobisty wynagradza jej nieprzespane noce i wory pod oczami, ale ja na pewno nie pójdę tą drogą. Kilka razy zaoferowałam swoją pomoc przy opiece nad nimi i teraz już na 100% wiem, że swoich dzieciaków nigdy mieć nie będę. Jestem tego pewna i wcale nie chodzi o zmęczenie!”
* Publikujemy list naszej czytelniczki.
Nigdy w życiu nie będę miała dzieci!
Gdyby kilka lat temu ktoś spytał mnie, w jakiej roli widzę siebie na starość, nie miałabym wątpliwości — pocieszna babcia w bujanym fotelu przeglądająca album ze starymi zdjęciami wraz z wnukami. Dziś już wiem, że ten scenariusz mi nie grozi, bo nigdy w życiu nie będę miała dzieci. Powód, dla którego o tym tak święcie przekonana, może Was zaskoczyć. Jednak ja nie mam wątpliwości!
Moja siostra dorobiła się dwójki dzieci. Może i ich urok osobisty wynagradza jej nieprzespane noce i wory pod oczami, ale ja na pewno nie pójdę tą drogą. Kilka razy zaoferowałam swoją pomoc przy opiece nad nimi i teraz już na 100% wiem, że swoich dzieciaków nigdy mieć nie będę. Jestem tego pewna i wcale nie chodzi o zmęczenie!
Nie wyobrażam sobie takiego życia
Kiedy pilnowałam szkrabów Joli, bo tak ma na imię moja siostra, myślałam, że oszaleję. Rozlane napoje, okruszki po jedzeniu, porozrzucane zabawki i niekończące się laurki, a raczej bohomazy, którymi Jolka „zdobi” lodówkę. Jestem estetką i otaczam się wyłącznie tym, co piękne. Nie w głowie mi plamy na sofie, bo dziecku akurat się ulało. Jako perfekcjonistka nie wyobrażam sobie takiego życia. To by był jakiś dramat!

Może i dzieci są słodkie, ale najważniejsze, żeby nie były własne. Po kilku godzinach pilnowania maluchów mojej siostry miałam serdecznie dość. W moim idealnym domu nie ma miejsca na bałagan, a nie oszukujmy się — dzieciaki głównie tym zajmują się w pierwszych latach życia.
Wolę otaczać się tym, co estetyczne
Nawet te starsze nie dbają o to, żeby wszystko było na swoim miejscu. Chyba na zawał bym zeszła, gdybym zobaczyła, jak moje dziecko maluje po ścianie. A moja siostra miała z tego niezły ubaw i nazwała młodego „małym Picasso”. Co za masakra!
Może i nie będzie mi kto miał podać szklanki wody na starość, ale w sumie jak na razie w ogóle się tym nie przejmuję. Wolę żyć spokojnie i otaczać się tym, co estetyczne, schludne i czyste. Nie ma opcji, żebym kiedykolwiek świadomie zaszła w ciążę! A jeśli przytrafi mi się wpadka, chyba zatrudnię sprzątaczkę, bo boję się, że sama sobie nie dałabym z tym wszystkim rady. Podziwiam każdą mamę, która ma ogarniętą chatę. Po pilnowaniu moich siostrzeńców wiem, że to nie jest wcale takie proste, jak mogłoby się wydawać...
Daria z Gdyni