"Każda kobieta chciałaby mieć ładne dzieci. No nie wierzę w to, że którejś na tym nie zależy. Przecież jak dziecko urodą nie grzeszy, to wstyd wrzucić fotki z nim gdziekolwiek. Albo zabrać na wakacje, czy choćby gdzieś do rodziny, w odwiedziny. Mój mąż to inteligentny i zaradny facet, o inteligencję dzieciaków zatem bym się nie martwiła, ale o wygląd już tak, bo jemu do przystojniaka sporo brakuje. Czasami jak odstrzeli się w jakiś garnitur, no to może ktoś tam by się za nim obejrzał, ale tak poza tym, to raczej nie. Ja bardzo chcę mieć dzieci. On też. Ale nie ja nie chcę ryzykować. Mam jednak pewien plan. Dzięki niemu może być i wilk syty i owca cała".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Ludzie ładni mają łatwiej
Mówi się, niby że ludzi po wyglądzie oceniać nie zależy. Ale nie trzeba daleko szukać przykładu, żeby zrozumieć, że ludziom ładnym jest po prostu łatwiej.
Prędzej dostaną wymarzoną pracę, znajdą sobie przyjaciół czy zdobędą jakąś zniżkę.
Oczywiście, że w każdej relacji, przy dalszym poznawaniu wnętrze jest również bardzo istotne. Ale ludzie z pięknym wnętrzem a nieciekawym wyglądem, są często skreślani już na starcie.
Ja mam to szczęście, że jestem ładną kobietą i bez zastanowienia mogę tak o sobie powiedzieć. Czy jest mi łatwiej? A i owszem!
Chcę dla dzieci wszystkiego najlepszego
Od zawsze chciałam być mamą. Mój mąż również marzy o powiększeniu rodziny. Póki co w tym wielkim domu mieszkamy tylko my i nasze dwa psy oraz jeden kot. Wypieszczone do granic możliwości.
Mąż dobrze zarabia, stać nas na gromadkę dzieci. Od dłuższego czasu wspomina o tym, że chciałby się o nie wreszcie postarać, jednak ja mam pewna wątpliwości.
Mój mąż nie grzeszy urodą. A co, jeśli nasze pociechy wdałyby się bardziej w niego niż we mnie?
Gdyby nasze dzieci były brzydkie, nie mogłabym nawet zrobić zdjęć na media społecznościowe, czy pochwalić się nimi przed rodziną.

Ale mam pewien pomysł
Mąż nie chce dłużej czekać. A ja też nie zamierzam zwlekać, bo on i tak już nie wyładnieje. Ale ma pewnego kolegę, bardzo przystojnego i równie inteligentnego. Czasem nawet myślę sobie, dlaczego to z nim nie założyłam rodziny.
Widzę, jak na mnie patrzy i jestem przekonana, że gdyby zaproponowała mu wiadomy układ, to zgodziłby się bez mrugnięcia okiem.
Dzieci by z tego wyszły śliczniutkie, a mąż nigdy nie dowiedziałby się, że to nie on jest ojcem.
Wiem, że to może trochę nieuczciwe wobec niego, ale przecież nie mam wyboru.
On sam też pewnie by się wstydził zabierać brzydkie dziecko na wakacje. A z drugiej strony, sam się chyba sobie podoba. Lubi stać przed lustrem, układać fryzurę i wklepywać w twarz maseczki. Dba o siebie - to trzeba przyznać. I teoretycznie, jeśli chodzi o urodę, wiele rzeczy da się poprawić. No ale jego umięśniona klata i tak niestety nie wygra z buzią.
Możecie zapytać, dlaczego w takim razie za niego wyszłam? No cóż... chyba dla łatwego życia. Takie właśnie teraz mam. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko dziecka. Koniecznie śliczniutkiego. Mam nadzieję, że to moje marzenie niedługo się spełni.
Katarzyna