"Zakochałam się 2 lata po śmierci męża. Córka nie może mi tego wybaczyć"

"Zakochałam się 2 lata po śmierci męża. Córka nie może mi tego wybaczyć"

"Zakochałam się 2 lata po śmierci męża. Córka nie może mi tego wybaczyć"

canva.com

"Obiecywałam mężowi miłość do czasu, aż śmierć nas nie rozłączy. Stało się tak, że mój mąż odszedł 3 lata temu. Na początku byłam bardzo załamana i nawet nie chciałam do nikogo się zbliżać. Wystarczała mi rodzina i przyjaciele. Ale z czasem odwiedzali mnie coraz rzadziej, a ja czułam się coraz bardziej samotna. Zapisałam się do klubu seniorów, by złapać kontakt z rówieśnikami i spędzić jakoś aktywnie czas. Tam poznałam Sebastiana, który również stracił swoją żonę jakiś czas temu. Zakochaliśmy się w sobie, a ja znów poczułam się szczęśliwa. Myślałam, że rodzina będzie dzielić ze mną to moje szczęście, ale stało się zupełnie inaczej. Córka wręcz nie może mi wybaczyć, że pozwoliłam sobie na nową miłość".

Reklama

*Publikujemy list od czytelniczki.

Miłość nie wybiera

Byłam szczęśliwą mężatką przez wiele lat. Miałam to szczęście, że zakochałam się w mężczyźnie, który bardzo mnie szanował i doceniał. Ja dosłownie fruwałam przy nim trzy metry nad ziemią, a czasem nawet fruwać nie musiałam, bo on nosił mnie na rękach.

Reklama

Gdy braliśmy ślub, każde z nas wyczytało swoją własną przysięgę. Oboje obiecaliśmy sobie, że będziemy ze sobą, aż śmierć nas nie rozłączy, ale dodaliśmy, że kochamy się tak mocno, że nikt nigdy już nie znajdzie miejsca w naszych sercach, nawet kiedy jednego z nas już nie będzie.

Ja wtedy naprawdę mocno czułam to, co czytałam i chciałam, żeby tak było. Ale miałam u boku ukochanego mężczyznę, który dawał mi szczęście.

Reklama

Gdy mąż zmarł...

Załamałam się. Gdyby nie moja najbliższa rodzina i przyjaciele, nie wiem jak ani czy przetrwałabym ten czas.

Reklama

Ale z każdy miesiącem byli u mnie rzadziej, a ja w pewnym momencie zaczęłam czuć się naprawdę samotna.

Reklama

Nie miałam do kogo się odezwać, z kim spędzać czasu. Koleżanka poleciła mi, żebym zapisała się do klubu seniorów. Mówiła, że poznała tam nowych przyjaciół i od kiedy należy do tej grupy, bardzo odżyła.

Reklama

starsi zakochani ludzie canva.com

Zrobiłam to

Na pierwsze spotkanie szłam z nutką niepewności, ale ufałam koleżance, że nie będę żałować.

Okazało się, że zostałam naprawdę wspaniale przyjęta. Nie dość, że znalazłam sobie mnóstwo ciekawych zajęć, to jeszcze poznałam świetnych ludzi.

Znów miałam powód, żeby o siebie zadbać. Pomalować się, ładnie się ubrać, ale przede wszystkim po prostu wyjść z łóżka.

Na tych naszych spotkaniach poznałam Sebastiana. On również stracił bliską osobę jakiś czas temu.

Okazało się, że bardzo nam ze sobą po drodze. Z czasem przyszło do nas uczucie i pokochaliśmy się.

Myślałam, że kiedy podzielę się swoim szczęściem z córką, będzie je ze mną podzielać, ale ona mnie kompletnie nie rozumie.

Uważa nawet, że to zdrada wobec jej ojca. Ale przecież mój mąż nie żyje. Nie ma go już z nami i nic tego nie zmieni.

Na początku też nie było mi dobrze z tym, że pojawił się w moim życiu ktoś nowy, jednak jestem przekonana, że mój zmarły mąż najbardziej na świecie chciałby tego, żebym była szczęśliwa. Nawet jeśli to ma oznaczać związek z innym mężczyzną.

Tylko że mi bardzo zależy na tym, aby być w dobrych relacjach z córką i naprawdę zastanawiam się, czy nie zrezygnować ze związku z Sebastianem. Przede mną naprawdę trudna decyzja.

Mariola

Źródło: www.instagram.com/malgosia_socha/
Reklama
Reklama