"Moja dziewczyna upadła na głowę i gdy ja byłem za granicą i zarabiałem pieniądze na naszą lepszą przyszłość, ona robiła sobie liczne operacje plastyczne, żeby wyglądać jak Barbie. Nie mogę na nią patrzeć, bo nie jestem fanem takiej urody".
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Moja dziewczyna przed "transformacją" była piękną kobietą
Z Anią znamy się już od czasów podstawówki. Zawsze podobała mi się ta blond piękność i jako młody chłopak już zabiegałem o jej względy. Tak więc się wydarzyło, że weszliśmy w piękny związek i prawdziwie się w sobie zakochaliśmy.
Razem byliśmy już 10 lat i planowaliśmy wspólną przyszłość. Oboje jednak pochodzimy z biednych rodzin, więc podjąłem trudną decyzję, że ja wyjadę za granicę do pracy i będę przysyłać mojej dziewczynie pieniądze, za które kupimy sobie mieszkanie.
W Nowym Jorku byłem 3 lata, ale ze swoją dziewczyną często rozmawialiśmy przez telefon. Nie chciałem rozmawiać przez kamerkę, żeby nie tęsknić bardziej. Nie przyjeżdżałem, bo byłem na ważnym kontrakcie, a poza tym byłem przekonany o tym, że jak raz przyjadę, to już nie wrócę. Ciężko pracowałem i wspinałem się po szczeblach kariery.
W pewnym momencie moja dziewczyna zapytała mnie, czy może sobie trochę tej kasy "pożyczyć" i kupić jakieś gadżety związane z Barbie. Oczywiście, się zgodziłem. Wiedziałem, że zawsze była zachwycona tym kiczem. Ja z tym plastikiem nie chciałem mieć nic wspólnego, ale skoro jej się tak to podoba, to nawet wysłałem jej kiedyś jakąś laleczkę. W taki sposób chciałem jej wynagrodzić to, że ja jestem tak daleko...

Moja dziewczyna wygląda jak Barbie, a ja nie mogę na nią patrzeć
Wreszcie po trzech latach wróciłem do Warszawy, a Ania miała czekać na mnie na lotnisku. Gdy przeszedłem przez kontrolę, szukałem wzrokiem mojej dziewczyny, ale jej nie widziałem. Trochę dalej szła jakaś napompowana, plastikowa Barbie, która zbliżała się w moją stronę. Nie mogłem na nią patrzeć, bo aż mnie odrzucało.
W pewnym momencie zatrzymała się przede mną i szeroko uśmiechnęła. Podniosła rękę do góry i poleciała klasykiem.
Hej Ken.
Zdegustowany przyjrzałem jej się bliżej i otworzyłem buzię szeroko ze zdziwienia. To była moja Ania, ale zmieniła się nie do poznania. Zoperowała sobie twarz i biust i wyglądała strasznie sztucznie, jak typowa plastikowa lalka. Poszliśmy do domu i znów złapałem się za głowę — całe wynajmowane mieszkanie zawalone różowymi dodatkami laleczkami Barbie i Kenami. Natychmiast się pokłóciliśmy, bo okazało się, że te wszystkie pieniądze, które jej wysłałem, przeznaczyła na liczne operacje plastyczne.
Jestem w totalnym szoku i nie mogę na nią patrzeć. Wszędzie ten plastik, wszędzie te silikony. Moja dziewczyna wcale nie jest plastik fantastik. Tak bardzo jej ufałem, a ona w taki sposób mnie potraktowała. To straszne...
Marcin