"Poznaliśmy się przez internet. Długo zwlekałam z pierwszym spotkaniem, bo jakoś nie czułam z nim wielkiej emocjonalnej więzi. Ale gdy zostawił mnie kolejny partner, potrzebowałam kogoś w zamian. Spotykałam się wtedy z wieloma osobami i stwierdziłam, że w sumie Marcin też może być na liście oczekujących. Pisał do mnie już dobre 3 lata. Ja przez ten czas zdążyłam przerobić 4 związki i wreszcie postanowiłam dać mu szansę. W zasadzie to miało być tylko jedno spotkanie, miałam zamiar już więcej się do niego nie odezwać, ale jakoś tak wyszło, że został i jest ze mną już od ponad 5 lat. Poczułam coś do niego, ale moje uczucia wygasły i teraz chciałaby od niego odejść, a nie mogę. Mam wrażenie, że za bardzo się poświęcam!"
*Publikujemy list czytelniczki.
Znam go od dawna
Jednak przez dłuższy czas to była typowo internetowa znajomość. On pisał do mnie często, ale mnie jakoś korespondencja z nim nie porywała. Nie uzewnętrzniałam się też przed nim mocno, bo nie potrafiła mnie wciągnąć rozmowa z nim.
Wybierałam kontakt z innymi mężczyznami i przez 3 lata byłam w 4 związkach, ale takich, o których wiedziałam tylko ja i moi partnerzy. Nigdy nie przedstawiałam ich rodzinie ani znajomym, a już na pewno nie moim dzieciom.
Mam dwóch synów, obecnie nastoletnich. Nie chciałam, by przywiązywali się do kogokolwiek, bo to z założenia miały być krótkie relacje.
Gdy spotkałam się z Marcinem...
Akurat potrzebowałam pocieszenia po zakończeniu ostatniej relacji. Wyjątkowo się wtedy zaangażowałam i trudno było mi to przeżyć.
Miałam spotkać się z nim tylko raz i później już nie odezwać, ale stało się inaczej. Marcin już ze mną został i trwa przy mnie od ponad pięciu lat. A tak właściwie, to przy nas, bo miałam kiedyś bardzo trudną sytuację. Chłopcy byli chorzy, a ja pilnie musiałam wyjechać na cały dzień w delegację.
Na tamten moment Marcinowi ufałam najbardziej i poprosiłam go o pomoc. Został z nimi, a gdy wróciłam, słuchałam od synów jeszcze przez tydzień o tym, jak to było z Marcinem fajnie.
I chyba od wtedy zaczęłam czuć do niego coś więcej.
Pozwoliłam mu się do nas wprowadzić i faktycznie był świetnym dopełnieniem naszej rodziny. Czasami aż czułam się pominięta przez synów, a młodszy zaczął mówić do Marcina TATO.
canva.com
Ale przestałam go kochać
Ostatnio nawet jego obecność jest dla mnie frustrująca. On może siedzieć i się nie odzywać, a nawet nie ruszać, a ja nie mogę nawet na niego patrzeć.
Wiem, że byłabym szczęśliwsza, gdybym zakończyła tę relację. Nie wiem, może nie nadaję się do życia w związku z mężczyzną.
I nie miałabym problemu z tym, żeby mu o tym powiedzieć. Jednak wciąż myślę o moich synach. Jak im to wytłumaczę? Jak oni to przeżyją?
Marcin nie zrobił nigdy nikomu żadnej krzywdy, a chłopców traktuje jak własnych. Ja po prostu przestałam go kochać. Mam do końca życia męczyć się u boku mężczyzny, który niewiele już dla mnie znaczy? Czy to nie jest zbyt duże poświęcenie z mojej strony?
Jestem nieszczęśliwa. Nie chce mi się wracać do domu. Ale naprawdę nie mam pojęcia, co powinnam zrobić w tej sytuacji.
Marzena