„Nie mam żadnych koleżanek poza Laurą — przyjaciółką ze szkolnej ławki. Kiedy zapytałam ją, czy zostanie moją świadkową, widziałam, że bardzo się ucieszyła. Pomyślałam, że odnowię starą znajomość i odetchnęłam z ulgą. Niestety nie na długo”.
* Publikujemy list naszej czytelniczki.
Bałam się, że taka nudziara nie jest wymarzoną kandydatką na żonę
Nie mam zbyt wielu znajomych. W sumie mam tylko jedną przyjaciółkę jeszcze z czasów szkolnych, z którą kontakt jako tako utrzymuję od lat. Kiedy Maciek poprosił mnie o rękę, kamień spadł mi z serca. Już się bałam, że taka nudziara nie jest dla niego wymarzoną kandydatką na żonę.
Na szczęście jemu zupełnie to nie przeszkadza. Mamy psa i każdą wolną chwilę spędzamy na długich spacerach. Raz na jakiś czas spotkamy się z jego kolegami przy planszówkach. W sumie w naszym otoczeniu są sami faceci — jego kumple, mój młodszy brat i jego bliźniak.
Nie zwlekając ani chwili, kilka dni po oświadczynach zaczęliśmy rozglądać się za salą weselną, orkiestrą i fotografem. Choć w planach było raczej kameralne przyjęcie w gronie najbliższych, chciałam mieć wszystko dopięte na ostatni guzik.
Nie mieliśmy szczególnego pola do popisu
Gdy wybraliśmy już idealną salę i podpisaliśmy umowy z usługodawcami, Maciek zaproponował, że w roli świadka naszego ślubu widzi swojego brata bliźniaka. Nie miałam nic przeciwko temu, bo wiem, że mają ze sobą świetną relację. Zresztą i ja z Kamilem dobrze się dogaduję. Wspólnie zaczęliśmy zastanawiać się nad tym, kto powinien zostać świadkową.
Nie mieliśmy jednak szczególnego pola do popisu. Jak wspominałam wcześniej, nie mam żadnych koleżanek poza Laurą — przyjaciółką ze szkolnej ławki. Kiedy zapytałam ją, czy zostanie moją świadkową, widziałam, że bardzo się ucieszyła. Pomyślałam, że odnowię starą znajomość i odetchnęłam z ulgą.
Każde spotkanie było skoncentrowane wyłącznie na niej
Niestety nie na długo. Laura w ogóle nie była zainteresowana pomaganiem mi w przygotowaniach do ślubu. Oczekiwała, że wszystko będę załatwiać sama i ewentualnie relacjonować jej za pośrednictwem popularnego komunikatora. Chętnie jednak spotykała się ze mną kilka razy w tygodniu pod pretekstem degustacji różnych rodzajów wina na przyjęcie weselne.
Canva
Każde spotkanie było jednak skoncentrowane wyłącznie na niej i jej perypetiach miłosnych. Niemal codziennie umawiała się z innym facetem, bo szukała perfekcyjnego partnera na mój ślub. Żaden nie spełniał jej wygórowanych oczekiwań co do wykonywanego zawodu, postury i stylu ubierania.
Świadkowa zapomniała o moim panieńskim
Laura postanowiła zorganizować mi wieczór panieński w luksusowym SPA. Miały być drinki, masaże i maseczki, a potem wspólne plotki w saunie i jacuzzi. Ten plan bardzo mi się spodobał. W końcu po takim stresie przed ślubem potrzebowałam porządnego relaksu.
Niestety Laura nie dotarła do SPA. Najzwyczajniej w świecie świadkowa zapomniała o moim panieńskim. W głowie się nie mieści, jaką miała wymówkę! Po prostu umówiła się na randkę z kolejnym facetem z aplikacji i nasz wspólny wieczór wypadł jej z głowy. Żenada...
Rozczarowana Pati