"Mój mąż to typowy facet. O wszystkim trzeba mu przypominać! Jest mi przykro, że tak wygląda nasze życie. Myślałam, że będziemy się jakoś dogadywać, a ja się czuję, jakbym miała w nim drugie dziecko, a nie oparcie. Muszę mu przypominać nawet o tym, żeby wynosił śmieci".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Mąż nie ma w domu prawie żadnych obowiązków
Mąż uważa, że to kobieta powinna zająć się domem, gotowaniem, sprzątaniem itd. Ja z kolei myślę, że to obowiązek obojga partnerów. Przecież oboje pracujemy, jemy, brudzimy. Bywają miesiące, że zarabiam więcej, niż mój mąż. Dlaczego zatem wszystkie obowiązki mają spoczywać na mnie? Uważam, że to niesprawiedliwe.
Jeżeli mam się z nim użerać, to szczerze mówiąc, wolę już sama zrobić wszystko i mieć święty spokój. Skończyło się na tym, że Kacper nie ma praktycznie żadnych obowiązków. Przychodzi z pracy do domu i sobie odpoczywa. Leży na kanapie, ogląda seriale albo gra na komputerze. Oczywiście mamy dziecko, ale trudno jest mu się nim zająć i jakoś zorganizować aktywnie czas. Wymusiłam na Kacprze to, że ma wynosić śmieci, okazuje się jednak, że nawet to go przerasta! Jakaś masakra!

Muszę mu przypominać o wynoszeniu śmieci
Nie ma praktycznie żadnych obowiązków, a nawet wynoszenie śmieci jest dla niego zbyt problematyczne. Muszę mu o tym cały czas przypominać. Jak można przeoczyć worek ze śmierdzącymi resztkami jedzenia, który stawiam pod drzwiami? On potrafi wyjść z domu i o nim zapomnieć.
Mnie już ręce opadają! Jak tak można? Przecież to bezczelne. Mam wrażenie, że on po prostu nie ma do mnie szacunku i woli lekceważyć moje prośby.
Czy można to jakoś zmienić?
Jest mi szalenie przykro, bo zupełnie inaczej wyobrażałam sobie nasze wspólne życie. Myślałam, że jakoś się dogadamy, a okazuje się, że czuję się we własnym domu jak w pułapce. Jestem non stop zmęczona, bo ciągle wszystko spoczywa na moich barkach. Nikt nie chce mnie wesprzeć, nie mam oparcia nawet w moim własnym mężu.
Czy można coś z tym zrobić i jakoś to wszystko zmienić? Chcę być szczęśliwa, ale wygląda na to, że nie jest mi to pisane. A może jedynym rozwiązaniem będzie rozwód i rozstanie? Nie chciałabym tego zrobić, bo zależy mi na tym, aby rodzina była w komplecie. Jakie jest inne rozwiązanie sytuacji?
Rozczarowana Żona