„W relacji z teściową to przerobiłam już raczej wszystko, co było tylko możliwe. Od drobnych sprzeczek przez większe kłótnie aż po wielomiesięczne etapy milczenia z każdej strony. Przez wiele lat nie potrafiła zrozumieć, że jej złote rady na każdy temat nie są mi potrzebne, a i ja też nie byłam bez winy. Wszystko zmieniło się, dopiero gdy otwarcie porozmawiałyśmy. Szkoda, że tak późno”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Teściowa walcząca o uwagę ze strony synowej
Przyznam szczerze, że teściową to uważałam na zasadzie „jest bo jest”, ale to też nie tak, że nigdy jej nie szanowałam. To matka mojego męża, więc mój szacunek miała nawet w tych trudniejszych momentach, gdy według wielu moich koleżanek mieć go nie powinna. Co najmniej kilka razy płakałam przez teściową, ale nigdy nie zwróciłam się do niej z nieodpowiedni sposób.
Najczęściej to problem był o to, że częściej bywamy u moich rodziców, niż u rodziców mojego męża, no ale tak to funkcjonuje w większości rodzin, które znam. Dzieci zawsze jedną babcię lubią bardziej od drugiej, a to nie moja wina, że zazwyczaj jest to właśnie babcia od strony matki.
Teściowa ewidentnie czuła się niedoceniona, więc jeszcze bardziej zabiegała o ten kontakt zarówno ze mną, jak i z dziećmi, które niestety z racji wieku wiele rzeczy jeszcze nie rozumieją. Takie narzucanie się, mnie doprowadzało do granic poirytowania, a co dopiero okołodziesięcioletnie dzieci. Miarka się przebrała, gdy matka mojego męża z lekkimi pretensjami zapytała, dlaczego ja nie zwracam się do niej „mamo”.
canva.com
Synowa: „Prośba teściowej wzruszyła mnie do łez”
Tak, nigdy nie zdecydowałam się na używanie tego określenia w stosunku do teściowej, bo matkę ma się tylko jedną. Nigdy nawet tego nie planowałam, bo nie chciałam aż tak spoufalać się z Panią Jadwigą – tak się do nie zwracałam, a w luźniejszych momentach po prostu „teściowa” lub „teściówka”.
Sytuacja, w której zapytała, dlaczego nie zwracam się do niej „mamo”, sprowokowała między nami bardzo szczerą i poważną rozmową, jakiej chyba tak naprawdę nigdy nie odbyłyśmy. W jej trakcie Pani Jadwiga sama poprosiła mnie o to, abym właśnie tak się do nie zwracała. Swoją prośbę uargumentowała bardzo ciepłymi słowami w moją stronę oraz budzący emocje wyznaniem.
Jak sama przyznała, ma do mnie duży szacunek i podziwia mnie za to, w jaki sposób wychowuję dzieci oraz jak dbam o dom i jej syna. W życiu nie słyszałam od niej tylu komplementów. Całkowitym przełamaniem lodów był moment, gdy powiedziała mi, że posiadanie córki jest jej wielkim niespełnionym marzeniem, a mówiąc do niej „mamo”, mogłaby chociaż trochę poczuć się tak, jakby ją miała.
Prośba teściowej wzruszyła mnie do łez. Takich słów się od niej nie spodziewałam i wciąż jestem zszokowana tym wyjątkowym wyznaniem. Nie wiem jednak, czy spełnię tę prośbę, bo chciałabym, aby wszystko działo się naturalnie, a nie pod presją, ale od kiedy porozmawiałyśmy, to nasze relacja weszła na zupełnie inny poziom serdeczności i zrozumienia.
Synowa