"Nie jestem jakąś wielką miłośniczką zwierząt. Mój mąż też nigdy za nimi nie przepadał. Ostatnio jednak uratował bezdomnego kota. Przygarnął go i oszalał na jego punkcie. Cały czas spędza z nim czas, non stop go przytula, karmi, bawi się z nim. A najgorsze jest to, że chce, aby Borys spał z nami w łóżku. To chyba lekka przesada?"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Mąż przygarnął bezdomnego kota
Mąż zawsze miał dobre serce. Nie sądziłam jednak, że potoczy się to w ten sposób. Kiedy znalazł na ulicy bezdomnego kotka, myślałam, że sobie żartuje, mówiąc, że weźmie go do domu. A on po prostu zatrzymał się na środku drogi, wysiadł z auta i dał mi na kolana małą, puchatą kulkę.
Trochę się brzydziłam, ponieważ byłam pewna, że ten zwierzak ma jakieś choroby. Od razu pojechaliśmy do weterynarza, a ja już w drodze napomknęłam kilka razy, żeby go tam zostawić i pomóc mu znaleźć odpowiedni dom. Mąż jednak się uparł. Powiedział, że to przeznaczenie i zamierza odpowiednio się zająć tym zwierzęciem. Nie miałam wyjścia, musiałam się zgodzić, bo on jest okropnie uparty.

Chce, żeby kot spał z nami w łóżku
Zaczęło się niewinnie, ale od samego początku mąż poświęcał kotu bardzo dużo uwagi. Ciągle się z nim bawił i go przytulał. Czułam się odrzucona. To głupie, ale czasami miałam wrażenie, że jestem zazdrosna o kota.
Miarka się przebrała, kiedy mąż wziął tego sierściucha do naszego łóżka. Serio? Kot w sypialni? To chyba lekka przesada? Jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie potrzebujemy dodatkowych przytulanek. Mąż jednak oznajmił, że to konieczne, ponieważ inaczej Borys jest smutny i krzyczy w nocy pod drzwiami naszej sypialni. Jak dla mnie to powód, żeby znaleźć mu inny dom, a nie aby go brać do łóżka...
Jak mogę uporać się z tym problemem?
Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i kompletnie nie wiem, jak mam się zachować. Co robić, żeby mąż poszedł po rozum do głowy? Niech już sobie ma tego kota, ale niech go nie bierze do naszego wspólnego łóżka. Przecież on się załatwia w tej kuwecie i później jest brudny. To niehigieniczne i cały czas boję się tego, że w końcu zwierzak przeniesie na nas jakąś chorobę. Brzydzę się tych wszystkich bakterii. Muszę jakoś przemówić mojego mężowi do rozumu, tylko w jaki sposób to zrobić?
Zdegustowana Żona