"Wspomniałam mężowi, że w te wakacje mam ochotę na coś szalonego... ale nie to! Nie jestem typem zazdrosnej żony, jednak są pewne granice, których wolałabym nigdy nie przekraczać. Zwłaszcza że to nie jest stricte jego pomysł, bo zaprosił go tam przyjaciel, który od lat z żoną korzysta z takich dzikich plaż i śmieje się z tekstylnych... Chyba mój małżonek upadł na głowę, jeśli myśli, że rozbiorę się do rosołu przy nieznajomych... i w dodatku przy Pawle i jego idealnej żonce, która ma kształty jak z żurnala. Czyżby mojemu mężowi brakowało wrażeń w naszym związku?! Tak się na to uparł..."
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Chciałam zrobić latem coś szalonego, a mąż się uparł na plażę nudystów. I to z polecenia kolegi
Powiem wam, że nie mam pojęcia, co o tym wszystkim myśleć... Mieszkam i żyję z mężem pod jednym dachem od trzech lat jako jego żona i myślałam, że niewiele jest w stanie mnie zaskoczyć.
Jakże się myliłam! Teraz mam wrażenie, jakbym go nigdy nie znała...
A zaczęło się niewinnie. Planowaliśmy tegoroczne wakacje i zastanawialiśmy się, jaki kierunek wybrać. Ostatnio jeździliśmy na zmianę w dwa miejsca i chciałam już wyjść z tej rutyny, miałam dość ciągle tych samych krajobrazów... Jest tyle pięknych miejsc na świecie... Podpuściłam więc go, byśmy w tym roku wybrali coś szalonego!
Miałam nadzieję, że zaproponuje Ibizę albo chociaż Chorwację, albo Egipt... Bo nigdy tam nie byliśmy... Do jasnej ciasnej, nie miałam na myśli tego, z czym wyskoczył mój mąż!
Kamil stwierdził, żebym w tym roku nie kupowała kostiumu, bo chce mnie zabrać na plażę nudystów! Nakręcił się na to, żeby przełamać swoje granice i stereotypy... chce się wyzwolić z tekstylnych więzów i wystawić skórę do słońca. CAŁĄ! Taki z niego naturalny typ?
Słuchałam tych filozofii i coraz bardziej opadała mi szczęka. Chyba zwariował... Najgorsze jest to, że to wcale nie jego pomysł.
Zaprosił go tak przyjaciel, właściwie najlepszy kolega z pracy, który od wielu lat korzysta z żoną z takich dzikich plaż i bardzo sobie chwali.

Szok, że mój mąż coś takiego zaproponował! Jak mu to wyperswadować?
No nieee... Ja nie jestem typem zazdrośnicy, która strzeże swego partnera jak oczka w głowie i nie pozwala mu nawet spojrzeć w bok... ale są pewne granice, poza które nie mam zamiaru ani ochoty wychodzić! I rozbieranie się do rosołu przy nieznajomych, a tym bardziej przy znajomych, właśnie do tej sfery należy. Wolę być tekstylna.
Mąż chyba zwariował, jeśli myśli, że zgodzę się na tę wyprawę. Jeszcze przy Pawle i jego żonie! Paweł to taki poczciwy facet, ale ta kobieta jest absolutnie idealna... Chyba każda chciałaby móc pochwalić się takim ciałem.
Tym bardziej nie wyobrażam sobie, jak miałabym się odsłonić obok takiej modelki... Ja i moje zwyczajne nogi, nieduży biust i niezbyt wcięta talia... Czułabym się nieswojo w takim towarzystwie, wiedząc jeszcze, że mój mąż na wszystko patrzy.
Nawet pomijając Jagodę i jej kształty... O co chodzi mojemu mężowi?! Od razu zapaliła mi się pomarańczowa lampka, czy aby na pewno nasze małżeństwo jest tak udane, jak mi się wydawało...
Nie ogarniam tego pomysłu. Czy jemu brakuje wrażeń w naszym związku, że chce ich szukać na plaży nudystów?
Chce się tylko pogapić czy co? Pierwsze słyszę, żeby był fanem opalania... On raczej z tych cieniolubnych, a w cieniu można siedzieć w gaciach jak wszyscy inni, jak on to mówi, tekstylni.
Spać nie mogę przez ten jego pomysł... Strasznie się uparł na tę wspólną wyprawę... Jak mam mu to wybić z głowy?
Zbulwersowana żona