"Mój tatuś był najlepszy. Spędzał ze mną ogrom czasu, nie był statystą, jak wielu ojców ma w zwyczaju. On aktywnie uczestniczył w moim wychowaniu. Bardzo go kochałam. Niestety, niedawno zmarł, a to, co mi wyznał przed śmiercią było dla mnie ogromnym szokiem. To całkiem zmieniło mój obraz postrzegania rodziny".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Ojciec zmagał się z poważną chorobą
Kiedy mój ojciec zachorował, wszystko się zmieniło. Wcześniej byliśmy bardzo zżytą rodziną. Spotykaliśmy się na niedzielnych obiadach, a mój tatuś wszystkich rozbawiał. Był duszą towarzystwa, a przy tym był opiekuńczy, troskliwy i kochający. Zawsze wiedział, co mi powiedzieć, żeby mnie pocieszyć w trudnej chwili.
Niestety, w pewnym momencie zaczął się gorzej czuć. Nie chciał za bardzo pojechać do lekarza, ale w końcu go na to namówiłam. Diagnoza była straszna. Był to nowotwór kości. Cały czas wierzyliśmy, że uda mu się z tego wykaraskać. Niestety, zanim na dobre rozpoczął leczenie - umarł. To, co wyznał mi przed samą śmiercią, było dla mnie ogromnym szokiem. Po prostu złamał mi serce.

To wyznanie złamało mi serce
Kiedy ojciec już mocno podupadł na zdrowiu, a ja siedziałam z nim sama w pokoju, zdobył się na pewne wyznanie, którego się nie spodziewałam. Powiedział mi wprost, że bardzo żałuje, że nie powiedział mi o tym wcześniej, ale tak naprawdę jestem adoptowana. Wyznał, że zabrali mnie wraz z mamą z domu dziecka, kiedy byłam jeszcze niemowlakiem. Sami przez wiele lat starali się bezskutecznie o ciążę, dlatego podjęli decyzję o adopcji.
Ponoć wiele razy chcieli mi wyznać pracę, ale nie mogli się na to zdobyć. Bali się, jak zareaguję, a później nigdy nie było na to odpowiedniego momentu. Myślałam, że kłamie albo żartuje, ale to jednak okazało się być prawdą. Jestem załamana.
Jak mam dalej żyć?
Czuję się oszukana przez moich adopcyjnych rodziców. Pozbawili mnie możliwości poznania moich korzeni. Nie miałam okazji spotkać się z biologicznymi rodzicami. Teraz, kiedy mam już 40 lat, spróbowałam ich odnaleźć. Niestety, moja prawdziwa matka nie żyje, więc nie miałam nawet okazji z nią porozmawiać, a cały czas zastanawiam się, co skłoniło ją do tego, aby oddać mnie do domu dziecka. Dlaczego pozbyła się niemowlaka?
Nie mam ochoty rozmawiać z moją adopcyjną mamą. Nasze stosunki bardzo się rozluźniły, a ona wyznała mi, że kryje w sobie urazę, pomimo śmierci ojca. Mówi, że nie powinien był zdradzać tej tajemnicy.
Smutna Córka