"Dbam o zdrową dietę mojej córki. Zależy mi na tym, aby dziecko jak najmniej jadło cukru i soli. Przyznam, że nie jest to łatwe. Zwłaszcza, że nikt mnie w tym nie wspiera. Wszyscy uważają, że przesadzam, a teściowa teraz zrobiła jakieś soczki z malin, w których jest tona cukru i chce tym poić moje dziecko".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Nie daję córce cukru
Nie jestem dietetykiem, a tym bardziej przesadną fanką zdrowego stylu życia. Wiem, że każdemu z nas zdarzają się mniejsze i większe grzeszki. Mimo wszystko uważam, że dzieci do trzeciego roku życia powinny jeść jak najmniej cukru oraz soli. Ma to ogromny wpływ na ich prawidłowe nawyki żywieniowe. Skoro mogę o to zadbać, to dlaczego miałabym tego nie robić? Przecież to ważne.
Wszyscy wokół mają jednak z tym problem. Dziwią się, że nie daję dwulatce lodów, czekolady czy ciasteczek. Ich zdaniem robię jej krzywdę. Najwięcej pretensji ma oczywiście rodzina mojego męża. Uważają, że dawanie małej jedynie wody jest dla niej krzywdzące. Twierdzą, że powinna już pić herbatki i soczki, a ja jej tylko szkodzę takim podejściem, bo w przyszłości nie będzie znała żadnych smaków.

Teściowa ma z tym problem
Najwięcej do powiedzenia w tej kwestii ma oczywiście moja teściowa, która cały czas powtarza, że psuję dziecku dzieciństwo, że przecież słodycze są takie pyszne, a ja jej ograniczam to, co najlepsze.
Nie rozumie, że to później ja będę miała problem z nadpobudliwością i trudnościami z zasypianiem dwulatki. Dodatkowo po prostu doskonale wiem o tym, że moja córka jeszcze zdąży się najeść słodyczy i nimi nacieszyć. Teraz po prostu jest jeszcze malutka i dopóki mam możliwość ograniczać jej tego typu produkty, to dlaczego miałabym tego nie robić? Wierzę, że dzięki temu będzie zdrowsza.
O co im wszystkim chodzi?
Teściowa teraz zrobiła dla mojej córki soczki z malin, do których dodała wręcz tonę cukru. Są obrzydliwie słodkie, a ona uważa, że to bardzo zdrowe i powinnam tym poić moje dziecko. Wiem, że się napracowała, ale to będzie łamanie wszystkich zasad, które sobie ustaliłam.
O co im wszystkim chodzi z tym cukrem? Przecież chcę dla mojego dziecka jak najlepiej, a oni traktują mnie jak jakiegoś terrorystę. Nie czuję się zrozumiana, a tym bardziej wspierana. Jest mi bardzo ciężko.
Wkurzona Matka