"Mój tata w 2020 roku został wdowcem i mieszka sam we własnym domu. Od pewnego czasu opiekuje się nim młodsza od niego rencistka, wyraźnie zainteresowana wyjściem za mąż... Nie mam nic przeciwko temu, że tata kogoś sobie znalazł, tylko... boję się, że to nie prawdziwa miłość, ale pociąg do pokaźnej ojcowskiej emerytury. Co, jeśli znudzi się jej opiekowanie starszym wdowcem? Tata ma już 80 lat, a różnie w życiu bywa. Wymyśliliśmy więc chytry plan, żeby zabezpieczyć tatę... Nie damy go oskubać!"
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Tata wdowiec poznał panią, która jest mocno zainteresowana ślubem z nim
Moja mama zmarła 3 lata temu w wyniku przewlekłej choroby. Tata dużo przeszedł przed jej śmiercią, a ona zdążyła odejść pogodzona ze światem...
Dała mu również przyzwolenie, by znalazł sobie jeszcze kogoś, kogo obdarzy uczuciem. Mój tata przeżył 2 lata żałoby po mamie w samotności. Wydawało nam się, że nieprędko będzie znów interesował się płcią przeciwną.
Jednak rok temu zainteresowała się nim pewna kobieta... I to z wzajemnością. Pani Bogusia jest od niego o 10 lat młodsza i wyraźnie starała się zrobić na nim wrażenie... Od początku go kokietowała, a oni pozwolił sobie na większą zażyłość. To bardzo obrotna kobieta, miała już dwóch mężów.
Nie wygląda mi to na wielką romantyczną miłość, a bardziej na partnerstwo dwóch osób, które nie chcą jeszcze zamykać się na ludzi i zostać samemu w czterech ścianach. Tata przeżywa dzięki niej drugą młodość. Niby nie mamy nic przeciwko temu związkowi — naprawdę, tata ma prawo do własnego życia.
On ma już 80 lat, ale jest jeszcze sprawnym mężczyzną, choć kto wie, jak długo jeszcze tak będzie. Może kiedyś towarzystwo pani Bogusi uratuje go w sytuacji, kiedy zdrowie zawiedzie i będzie potrzebował natychmiastowej pomocy?

Ja i siostra mamy wątpliwości, czy to uczucie jest bezinteresowne
Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że pani Bogusia ma straszne ciśnienie na ślub. Widać, że ta kobieta jest przede wszystkim zainteresowana zamążpójściem i mam wrażenie, że nie chodzi tylko o uczucie do mojego taty ani o względy religijne...
Pani Bogusia żyje ze skromnej renty, w przeciwieństwie do mojego taty, który ma dość sowitą emeryturę. Nam, to znaczy mi i mojej siostrze, niezbyt się ten układ podoba i wolałybyśmy, żeby jednak poprzestali na życiu bez ślubu, bo jak jej się odwidzi opieka nad moim ojcem, to jeszcze gotowa rozwieść się i puścić go z torbami...
A przy okazji nas, bo po co nam dodatkowa konkurentka do spadku po tacie albo nie daj Boże jakaś historia z alimentami płaconymi z jego emerytury. Martwimy się o tatę, żeby nie został w żaden sposób wykorzystany. To dorosły człowiek, ale nawet dorośli nie zawsze myślą rozsądnie i przewidują, co mogłoby się wydarzyć.
Wymyśliłyśmy sprytny plan, żeby zabezpieczyć tatę
Ale ona tak omotała mego tatę, że ten w kółko gada o ożenku i nie sposób odwieść go od tego pomysłu. Wymyśliłyśmy więc z siostrą chytry plan i po długich, trudnych rozmowach zabrałyśmy tatę do notariusza...
Zgodził się przygotować umowę intercyzy i w ten sposób choć trochę zabezpieczyć swoje środki do życia... Będą mieli rozdzielność w małżeństwie na wypadek, gdyby zaraz po ślubie miał być rozwód.
A dom jeszcze przed ślubem z Bogusią tata ma przepisać na nas, bo tak też od zawsze planowali z mamą... Oby nasz plan wypalił... Jeśli pani Bogusia naprawdę ma czyste intencje, to nie będzie jej przeszkadzało to, że tata nie jest taki bogaty, jak jej się wydawało.
Emilia, starsza córka