"Mąż mi płaci za pranie jego gaci! Układ idealny, wszyscy powinni tak robić"

"Mąż mi płaci za pranie jego gaci! Układ idealny, wszyscy powinni tak robić"

"Mąż mi płaci za pranie jego gaci! Układ idealny, wszyscy powinni tak robić"

Canva

"Większość żon na świecie narzeka, że ich pracy w domu się nie docenia i najczęściej w ogóle jej nie widać... A u nas jest dokładnie odwrotnie! Mój mąż wymiernie docenia to, co robię. Sam chcę się skupić na karierze, dlatego zaproponował wzorowy układ. Odtąd on nie będzie tykał pralki, zmywarki i garów, bo i tak nie umie, a zadanie to deleguje na mnie. I nawet mi za to zapłaci! Zważywszy, że i tak zazwyczaj to ja to robiłam... Układ jest idealny! Inni mężowie powinni wziąć przykład z mego księcia na białym koniu".

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Moja mama pracowała w domu za darmo. Ja się tak nie dam!

Powiem wam, że przyfarciło mi się z tym ślubem. Zakochał się we mnie mężczyzna, do którego wzdychały wszystkie moje koleżanki... To była miłość z wzajemnością. Spotykaliśmy się 2 lata, a w końcu on mi się oświadczył. Był moim księciem na białym koniu, zabierał mnie w różne piękne i luksusowe miejsca.

Reklama

Rok później stanęliśmy na ślubnym kobiercu. Wszystko układa mi się jak w bajce! Nawet w kwestii obowiązków domowych trafiłam idealnie!

Zacznę od tego, że własnym domem zawsze zajmowałam się sama, dokładnie tak samo jak moja mama. Mój tata przez całe życie pracował na zmiany i miał jeszcze gospodarstwo do obrobienia, więc na obowiązki domowe brakowało mu już czasu. To była domena kobiet w naszej rodzinie.

Reklama

Tyle że moja mama zawsze, ale to zawsze narzekała, że tej pracy wykonywanej w czterech ścianach nikt nie widzi ani nie docenia. Naharuje się po łokcie, a nie ma z tego ani złotówki!

Reklama

Canva

Reklama

A już najbardziej ją denerwowało, gdy ktoś jej powiedział, że tylko "siedzi w domu". A ona miała czworo dzieci. Przy takiej gromadce nie da się siedzieć i pachnieć. Rozrabialiśmy, kłóciliśmy się ze sobą, robiliśmy straszny bałagan, a ona próbowała to wszystko opanować i jeszcze posprzątać chatę. Póki byliśmy mali, ona musiała zrezygnować z pracy, żeby się tym wszystkim zająć.

Reklama

Moja mama aż przesadzała w tej kwestii... mam wrażenie, że tatę traktowała czasem jak piąte dziecko. Obiadek zawsze pod nos, jak w restauracji. Nas nauczyła utrzymywania porządku i czystości, ale tacie odpuszczała.

To ona jednak zawsze ostrzegała mnie, żebym nie dała się wmanewrować w samodzielne dbanie o dom za darmo, tylko korzystała z równouprawnienia... Przecież każda praca ma wartość. Nawet ta wykonywała we własnych czterech ścianach.

Znalazłam idealnego męża. Płaci mi za pranie i sprzątanie!

No i trafiłam idealnie. Mój facet potrafi docenić kobietę i zna wartość pracy... nie tylko w firmie, domowych prac też to dotyczy. Zbyszek zajmuje menadżerskie stanowisko w dużej firmie, sporo pracuje i często bierze nadgodziny, żeby wszystkiego osobiście przypilnować, bo inaczej inni nie zrobią tego tak dobrze jak on. To urodzony perfekcjonista. Swoich pracowników potrafi świetnie zmotywować.

Ale doba ma tylko 24 h i trzeba czasem z czegoś zrezygnować, żeby skupić się np. na zarabianiu pieniędzy. Dlatego gdy mieszkał sam, nie zajmował się takimi pierdołami jak prasowanie, pranie albo ścieranie kurzów.

Przychodziła do niego dwa razy w tygodniu kobieta do sprzątania. Potem jednak zaczęliśmy mieszkać ze sobą — to było jeszcze przed ślubem. Właściwie to ja wprowadziłam się do niego i wyniosłam się z wynajmowanej kawalerki.

Jednak krępowała mnie obecność tej pani w domu. Wydawało mi się to trochę dziwne... wpuszczać obcą osobę do własnego miejsca na świecie. Czułam się niezręcznie w takim układzie. Zresztą, kiedy przychodziła, to i tak okazywało się, że nie miała co robić...

Ja pracowałam tylko na pół etatu, dzieci jeszcze nie mieliśmy, więc co za problem utrzymać czysty dom i nastawić pralkę albo zmywarkę. Dla mnie żaden. Po ślubie mój mąż nie chciał patrzeć na to, że wykonuję tyle prac i nic z tego nie mam, bardzo szlachetnie zaproponował więc... że będzie mi za to wszystko płacił!

To jest wzorowy układ! On będzie mógł skupić się na karierze i nie tykać sprzętów domowych, a ja... będę wymiernie doceniona. Mąż zapłaci za pranie jego gaci, a obcych nie będziemy musieli wpuszczać. Haha, szach mat. Ja będę miała dodatkową niezłą kasę na swoje potrzeby. Teraz wszystkie koleżanki na bank mi zazdroszczą, bo one tyrają w domu i też, jak moja mama, nie mają z tego nic... Piorą gacie swoich mężów za darmo. A oni myślą, że to im się należy.

Mój tak nie myśli. Docenia mój wysiłek i sowicie się zań odwdzięcza. Inni mężczyźni powinni brać z niego przykład!

Szczęśliwa pani domu

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama