Czytelniczka w kościele usiadła obok starszej pani, której słowa zmieniły jej podejście do wiary

Czytelniczka w kościele usiadła obok starszej pani, której słowa zmieniły jej podejście do wiary

Czytelniczka w kościele usiadła obok starszej pani, której słowa zmieniły jej podejście do wiary

canva.com

"Nie byłam nigdy super wierzącą osobą, ale ostatnio miałam tak trudny czas, że już nie wiedziałam, do kogo zwrócić się o pomoc. W momencie największej słabości postanowiłam wejść do kościoła i chwilę tam posiedzieć, pokontemplować. Chodziło mi o to, żeby spędzić czas z samą sobą, w ciszy. A o to niełatwo w dużym mieście. Nie składałam rąk. Nie klęknęłam w ławce, po prostu tam byłam. Jak taki duch, ktoś mało znaczący, a w zasadzie nieznaczący nic. W pewnym momencie przysiadła się do mnie kobieta, to była starsza pani, pewnie koło 80-tki. Miejsc w ławkach było mnóstwo, a ona dosiadła się właśnie do mnie. Chwilę później już wiedziałam dlaczego. Powiedziała mi coś, co kompletnie zmieniło moje podejście do wiary".

Reklama

*Publikujemy list od czytelniczki.

Nigdy  nie było mi z wiarą po drodze

Co prawda moi rodzice dbali o to, żebym chodziła do kościoła, ale czasami aż przesadnie i może też właśnie dlatego było tak, że mi coraz mniej się chciało.

Reklama

Chociaż tu nawet nie o chęci chodziło. Ja po prostu czułam, że tego nie potrzebuję.

Za każdym razem, gdy mi się coś w życiu waliło, rodzice twierdzili, że to przez mój brak wiary. Mówili:

Reklama

Idź do kościoła, pomódl się, a zobaczysz, że wszystko się ułoży.

Ja tego oczywiście nie robiłam, ale po jakimś czasie i tak się układało. Wychodzę z założenia, że jak teraz jest źle, to w końcu musi być lepiej. No po prostu musi.

Tym razem się to nie sprawdziło

Miałam tak zły czas, że waliło mi się dosłownie wszystko. Odszedł ode mnie partner, z którym byłam bardzo długo, bo 10 lat i byłam przekonana, że to taka miłość do końca życia.

Reklama

Straciłam pracę, którą uwielbiałam. Byłam w niej dobra, ale nastąpiła redukcja etatów i mój pracodawca musiał jakoś wybrać, kogo w tej pracy zostawić.

Reklama

A w dodatku byłam w ciąży. Oczywiście z partnerem, który ode mnie odszedł. Nie wiedziałam jak mu o tym powiedzieć. Dla mnie świat się zawalił, choć może ktoś inny powiedziałby, że istnieją większe problemy.

Reklama

Nie radziłam sobie z myślami i pewnego dnia, spacerując ulicami mojego zatłoczonego miasta, przechodziłam obok kościoła. Pomyślałam, że może tam mogłabym być sama. Chociaż tam.

kobieta modli się w kościele canva.com

Weszłam do środka

Usiadłam w ławce i po prostu BYŁAM. Faktycznie było tam bardzo cicho i można było w spokoju pomyśleć. Siedziałam w kościele dobrą godzinę i przewinęło się tam pewnie ze sto ludzi.

Przychodzili, klękali i modlili się. Każdy z pewnością z jakąś intencją. Ja miałam ich wiele, ale nie widziałam sensu w modleniu się.

W pewnym momencie podeszła do mnie starsza pani. Przysiadła się, choć miejsc w kościele było mnóstwo. Posunęłam się, ale byłam zaskoczona jej wyborem miejscówki.

Chwilę później już wiedziałam, po co to zrobiła.

Musiała mnie chyba obserwować i pewnie zauważyła, że nie modlę się jak inni. Powiedziała:

Ja wierzyłam zawsze. Cokolwiek by się nie działo, modliłam się, żeby było dobrze. Wymodliłam sobie powrót do zdrowia syna i dobre relacje z rodziną i jeszcze wiele innych rzeczy.

Gadała tam do mnie dobre pół godziny, ale była tak przekonująca, że jej zaufałam. Też przyklęknęłam i postanowiłam poprosić o pomoc. I ta pomoc przyszła. Nie wiem, czy to przypadek, czy nie, ale wszystko mi się poukładało.

Przyszła do mnie odwaga, by powiedzieć ojcu dziecka o ciąży i wrócił do mnie. Jesteśmy znów razem i ponownie szczęśliwi. A pracę znalazłam sobie zdalną. Jeszcze bardziej się w niej spełniam i lepiej zarabiam.

Ufam, że ktoś mi pomógł. Nie wiem, kto to był, ale moja modlitwa okazała się świetnym sposobem manifestacji marzeń. A ja jednak zaczęłam chodzić do kościoła. Z własnej potrzeby.

Joanna

Para kupiła kościół z XVIII wieku i zamieniła go w dom! WOW
Źródło: mamasuncut.com/st-nicholas-church-house-renovation
Reklama
Reklama