"Moja babcia, a zarazem prababcia mojej córki, odeszła niemal dokładnie rok temu. Przegrała walkę z chorobą. Strasznie to przeżyłam, a moja córeczka, która miała wtedy niespełna 4 lata, nie bardzo rozumiała, co się stało. Racjonalizowała to na swój dziecięcy sposób. W rocznicę odejścia prababci poszłyśmy na cmentarz, żeby złożyć kwiaty i pomyśleć przez chwilę... Zupełnie się nie spodziewałam, co się wydarzy! Moja córeczka zrobiła coś tak pięknego, że ze wzruszenia odjęło mi mowę..."
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Prababcia odeszła rok temu. Moja córka bardzo ją lubiła
Moja córeczka jest taką szczęściarą, że miała okazję poznać nie tylko swoją babcię i dziadka, lecz także prababcię! Gdy odwiedzałam swoich rodziców, tak naprawdę pod jednym dachem spotykały się cztery pokolenia kobiet i dwa pokolenia mężczyzn.
Mój dziadek, a jej pradziadek zmarł, gdy ja byłam jeszcze dzieckiem. Prababcia przeżyła go o 30 lat. Ciężko pracowała całe życie i cieszyła się dobrym zdrowiem, jednak wiek dawał się już we znaki.
Organizm, niestety, nie dał rady w starciu z epidemią. Rok temu prababcia zachorowała i odeszła. Bardzo mocno to przeżyłam.
Moja córka miała wtedy 4 lata. Pamiętała prababcię z tych wizyt w domu rodzinnym. Nestorka rodu przychodziła i chętnie opowiadała swojej prawnuczce ciekawe historie.
Nie były te bajki, lecz opowieści o dawnym świecie i wspomnienia z jej życia. Przekazywane zawsze z uśmiechem i z humorem. Prababcia była bardzo ciepłą osobą i moja córcia strasznie ją lubiła.
Gdy wydarzyła się ta tragedia, nie mieliśmy pojęcia, jak poinformować małą o tym, że prababci już nie będzie... Nie zabraliśmy jej na pogrzeb, bo wydawało mi się, że nie jest to miejsce dla tak małego dziecka.
Początkowo podczas odwiedzin u moich rodziców córka dopytywała się, kiedy babcia wróci i jak daleko jest to niebo, do którego poszła. Próbowała sobie wytłumaczyć to wszystko i zracjonalizować w dziecięcy sposób.

Po roku poszłam z córką na cmentarz, odwiedzić grób prababci. Stało się coś poruszającego
W rocznicę śmierci prababci postanowiłam wybrać się na cmentarz, złożyć kwiaty. Natalka wiedziała, że mamy iść na grób jej prababci. Była tam ze mną już kilka razy.
Gdy stałyśmy nad grobem i modliłam się w myślach, moja córeczka zrobiła coś, czego się nie spodziewałam. Wyciągnęła z kieszonki złożoną, trochę pomiętą kartkę...
Dziecięcy rysunek, nad którym pracowała przez całe przedpołudnie, ale nie chciała mi pokazać, co to, bo — jak powiedziała — to nie dla mnie, lecz dla kogoś innego, kogo bardzo kocha.
Rozprostowała kartkę... A tam było namalowanych mnóstwo kolorów, łąka kwiatów, na łące nasza córeczka i my, trzymający ją za ręce jak patyki. Nad nami tęcza na niebie i chmury. A na chmurce siedziała prababcia ze swoimi siwymi, kręconymi włosami i uśmiechała się z góry wielkim, serdecznym uśmiechem.
Córka powiedziała, że przyniosła ten prezent dla babci, żeby zawsze na nas tak patrzyła i pamiętała.
Ze wzruszenia odebrało mi mowę... Przytuliłam tylko mocno mój mały skarb i ocierałam łzy rękawem. Dzieci rozumieją i czują więcej, niż nam, dorosłym, czasem się wydaje.
Kochająca mama