"Mam 83 lata. Do tej pory żyłam sama i smutna w pustym mieszkaniu. Nikt nigdy ze mną nie rozmawiał i nikt się mną nie interesował. Nagle wszystko się zmieniło, a na mojej starej twarzy po wielu latach wreszcie pojawił się uśmiech. To wszystko dzięki Tosi. To ona przyniosła radość do mojego życia. Teraz znowu jestem szczęśliwa".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Stara, schorowana i samotna
Po śmierci męża moja rodzina kazała mi sprzedać dom i kupiła mi malutkie mieszkanie w Otwocku. Pamiętam, że i córka, i syn obiecywali mi, że będą do mnie przyjeżdżać i mi pomagać, bo ja mam już 83 lata i często ciężko mi czasem nawet zrobić zakupy. Staram sobie sama radzić i nauczyłam się nawet korzystać z komputera i telefonu, żeby pokazać rodzinie, że nie jestem aż taka zacofana. Niestety, oni tego nie doceniają.
Już minęło 2 lata, odkąd mnie odwiedzili. Dzwonią raz na trzy miesiące, ale jak ich zapraszam, to się czymś wykręcają i obiecują, że przyjadą z Warszawy "w kolejnym miesiącu".
Nie poznałam tutaj nikogo. To znaczy, jeszcze na początku mieszkała tu taka pani obok, z którą często rozmawiałam i była w moim wieku. Myślałam, że może rzeczywiście, skoro jesteśmy obie same, to jakoś będziemy się trzymać razem. Niestety, ja się wprowadziłam, a ona po miesiącu zmarła, więc mieszkanie obok zostało puste.
Muszę przyznać, że najbardziej przeszkadzała mi ta samotność. Bardzo chciałabym mieć z kimś porozmawiać, pośmiać się i wypić herbatę. Ja naprawdę niczego więcej nie potrzebuję. Jak się jest samemu i nikt się Tobą nie interesuje, to ciągle w głowie mam takie myśli, że po prostu jestem nikomu niepotrzebna i może lepiej by już było znaleźć się po drugiej stronie...

Moje życie zupełnie się zmieniło
Kilka dni temu w sklepie spotkałam taką młodą dziewczynę 25 lat, która zaoferowała mi pomoc w przyniesieniu zakupów do mojego domu. Byłam zaskoczona, bo pierwszy raz od bardzo długiego czasu ktoś zaoferował mi pomoc. Zaprosiłam Tosię do mieszkania, wypiliśmy herbatę i wreszcie mogłam sobie z kimś porozmawiać. Tosia okazała się być doskonałą słuchaczką, która też miała też mnóstwo interesujących historii do powiedzenia.
Świetnie nam się rozmawiało na bardzo wiele różnych tematów i naprawdę zostaliśmy takimi prawdziwymi przyjaciółkami pomimo różnicy wieku.
Od niedawna Tosia odwiedza mnie raz w tygodniu i ze mną rozmawia. Muszę przyznać, że te nasze konwersacje wniosły dużo ciepła do mojego życia i sprawiły, że znowu zaczęłam cieszyć się z życia i rozumieć, że naprawdę warto jest żyć na tym świecie.
Tosiu, z całego serca Ci dziękuję! Jesteś dla mnie jak wnuczka! Bardzo Cię kocham i zawsze możesz na mnie liczyć!
Jadwiga