"Moja teściowa, to była złota kobieta. Ja wiem, że wiele osób o teściowej dobrego słowa nie powie, ale ja naprawdę trafiłam wspaniale. Muszę powiedzieć wręcz, że była dla mnie lepsza od mojej matki i dała mi przez ostatnie lata tyle ciepła i miłości, jak nikt inny. Nawet od męża tyle nie dostałam, a zalewa mnie pięknymi uczuciami dosłownie codziennie. Gdybym tylko mogła, to bym ją w tych ostatnich latach życia ozłociła, ale mogłam jedynie zająć się jej pogrzebem, co z resztą jej obiecała. Ona zawsze lubiła mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, zupełnie jak ja. Wiedziała więc, komu tę rolę powierzyć. Zadbałam o to, żeby było pięknie, ale teść wszystko zepsuł. Ona nigdy by mu tego nie wybaczyła".
*publikujemy list od czytelniczki
To była złota kobieta
Znacie pewnie te wszystkie kawały o teściowych? Jest ich pewnie więcej niż tych o blondynkach, albo o Jasiu. I tak samo, jak nie wiem, dlaczego ludzie się tych blondynek uczepili (ja znam same inteligentne), tak nie rozumiem, w jakim celu powstaje ich tyle o teściowych.
Jak byłam sporo młodsza, to przez te żarty dosłownie bałam się myśleć o przyszłości z jakimś mężczyzną, bo to miał wiązać się z tym, że będę miała swoją teściową, a one przecież są takie straszne.
No i gdy poznałam mamę mojego męża, bałam się, że to będzie właśnie taka kobieta z żartów. Ale tak nie było. Mama Danusia była cudowną kobietą, o szczerozłotym sercu. Ona by wszystko oddała, żeby innym się krzywda nie działa i każdego potrafiła otoczyć opieką.
Ludzie za nią szaleli
Czasami śmialiśmy się, że Danusia to po śmierci będzie musiała mieć postanowiony pomnik za zasługi. No przecież tyle ludzi, co ona nawróciła na dobrą drogę, co podzielił się z nimi dobrym słowem, a i podbudowała ich budżet, jak było trzeba, to było więcej, niż pasterz ma owiec. Ona by mogła mieć z dziesięć takich stad, które wypełniałyby ogromne łąki.
Kiedy się dowiedzieliśmy, że jest chora i nic się nie da zrobić, co chwilę ją ktoś odwiedzał. Drzwi do jej domu i tak nigdy się nie zamykały, ale wtedy to było jak jakieś pielgrzymki. Każdy chciał pogadać jeszcze raz. Dostać od niej ostatnią radę, czy nawet się pożegnać.
Ona o dziwo, choć nie czuła się najlepiej, nikogo z domu nie wyrzuciła i z uśmiechem na twarzy do ostatnich dni tych gości przyjmowała.
Aż odeszła. A ja postanowiłam spełnić jej ostatnią wolę i zorganizować jej pogrzeb, o jakim marzyła.

Niestety teść się nie popisał
Było pięknie. Dopięłam wszystko na ostatni guzik i zadbałam o to, żeby było tak, jak sobie wymarzyła. Nieważne czy spoglądała na to wszystko z góry. Wystarczy, że ja miałam świadomość, że nie nawaliłam.
Ale jeden szczegół potrafił zepsuć dosłownie wszystko.
Mój teść, który utrzymywał, że kocha swoją żonę, przyszedł na jej pogrzeb z inną kobietą i to właśnie tamtego dnia wyznał nam, że kochał je obie. A ponieważ potrzebował wsparcia, to stwierdził, że zabierze nową partnerkę ze sobą i przy okazji przedstawi ją rodzinie, skoro i tak na pogrzeb przyjedzie cała.
Wstrzymaliśmy oddech, choć ja miałam ochotę krzyczeć i płakaliśmy już nie tylko ze smutku za Danusią, ale również ze złości! Jak on mógł? Przecież moja teściowa nigdy by mu tego nie wybaczyła. I ja też nie wybaczę. Nie rozumiem mojego teścia i nie chcę już mieć z nim do czynienia. Tak jak reszta rodziny.
Karolina