"W końcu mamy wakacje. Ta szkoła jest w ostatnich latach tak wymagająca, że ja naprawdę cieszę się nie w momencie, gdy syn do niej wraca, do wtedy, kiedy zaczynają się wakacje. Skończył właśnie szóstką klasę więc mam świadomość, że największe wyzwania dopiero przed nami, bo w kolejnym roku będzie uczył się kilku nowych przedmiotów, ale nawet nie chcę o tym na razie myśleć. Mamy wakacje i możemy przez ponad dwa miesiące odpocząć. Ja oczywiście chyba chciałam te wakacje przywołać wcześniej, bo postanowiłam wyprać jego plecak. A ponieważ w ostatnim tygodniu i tak tylko grali w gry planszowe, mogłam to zrobić, co oczywiście wiązało się z przejrzeniem jego zawartości. Zatkało mnie, gdy zaczęłam to robić".
*publikujemy list od czytelniczki
Witajcie wakacje!
Ja to chyba ma trochę niestandardowe podejście. Bo większość rodziców ubolewa nad tym, że dzieci przestaną chodzić do szkoły na ponad dwa miesiące, ale ja naprawdę miałam dość szkolnych obowiązków.
W tym roku to był jakiś hardcore i sama ledwo dawałam radę, a co dopiero mój syn. Za to nauczyciele straszą, że szósta klasa to dopiero rozgrzewka i prawdziwa jazda bez trzymanki zacznie się dopiero w siódmej. Nie zdaję sobie jeszcze sprawy z tego, co nas czeka, ale na razie chcę wyłączyć myśli. Mamy przed sobą ponad dwa miesiące odpoczynku od robienia lekcji, nauki po nocach, bo dzień był za krótki i przygotowywania nikomu niepotrzebnych prac plastycznych.
To będzie dla mnie też oszczędność, jak nie będę musiała co miesiąc dokupować materiałów plastycznych za dwie stówki - bo tak było.
Sama chciałam wcześniej przywołać te wakacje i postanowiłam wyprać plecak syna.
Wyjęłam z niego wszystko
A było tego całkiem sporo. Byłam trochę zła, bo syn wciąż narzeka, że boli go kręgosłup, ale jak ma go nie boleć, skoro on tym plecaku nosił dosłownie wszystko. Zupełnie, jakby plan lekcji go nie obowiązywał.
Przecież tam były ćwiczenia ze wszystkich przedmiotów. Książki zwrócił do biblioteki już kilka dni wcześniej, ale skoro były ćwiczenia, to i książki. Plecak musiał ważyć naprawdę dużo.
Oj! Miałam ochotę zrobić mu małą wojenką. I może ktoś powie, że powinnam sprawdzać codziennie, czy dobrze się zapakował, ale przecież on ma 13 lat. Ja nie mogę wiecznie go sprawdzać, muszę go uczyć samodzielności.
Z drugiej strony, to 13 lat to wcale nie tak dużo, jak na moje znalezisko.

Coś mnie zaskoczyło
I nie mówię wcale o niezjedzonym śniadaniu z tygodnia albo i dłużej - tak, ten typ tak ma.
Pomiędzy książkami, rozsypanymi przyborami typu długopis, czy ołówek, były też gumki i to wcale nie te, którymi można wymacać błędnie napisany wyraz!
No przecież jak ja to zobaczyłam, to po prostu mnie zmroziło. Mój syn nosi w plecaku takie rzeczy? No ale w jakim celu? Przecież jak ja miałam 13 lat, to kompletnie nie myślałam o takich tematach, a tu masz. Dwa opakowania.
Z jednej strony to dobrze, że wie, że trzeba ich używać, ale myśli o takich rzeczach w tym wieku?
No nie wiem.. nie wiem naprawdę jak mam podejść do tego tematu. Chciałabym wiedzieć, czy inni rodzice dzieci w tym wieku również mieli takie dylematy. Czy ja powinnam z nim o tym w ogóle rozmawiać?
Grażka