"Mam obłędną sąsiadkę. Takiego sąsiedztwa pozazdrościłby mi niejeden mężczyzna... Ba, ja sam sobie zazdroszczę! Dlatego gdy tylko ją poznałem, postanowiłem zrobić wszystko, żeby też zwróciła na mnie uwagę. Udało się i od pół roku jesteśmy razem. Alicja jest piękna i czuła... Kwintesencja kobiecości. W dodatku lubi to, co ja. Jestem zadowolony z tego związku, poderwałem najlepszą laskę na osiedlu. Oby tylko nie dowiedziała się, co przed nią ukrywam..."
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Zakochałem się w sąsiadce. Los mi sprzyjał!
Pierwszy raz w życiu mam takiego farta, że wyrwałem najlepszą dziewczynę na osiedlu! Żadna moich znajomych jej nie dorównuje. Powiem wam, że sam sobie zazdroszczę, że jestem z Alicją.
A zaczęło się tak. Wprowadziłem się rok temu do mieszkania moich rodziców. Oni przenieśli się do mniejszego z windą, a większą chatę zostawili dla mnie. No i gites. Pamiętałem, że kiedyś spotkałem na klatce taką fajną dziewczynę...
Krótko po wprowadzeniu spotkałem ją znów. Moja sąsiadka miała na imię Alicja i była obłędna. Mieszkała sama. Postanowiłem zrobić, co tylko się da, żeby zwróciła na mnie uwagę.
Na szczęście los mi sprzyjał! Alicja miała psa, tak jak ja, dlatego często wpadaliśmy na siebie na spacerach z pupilami. I od pół roku jesteśmy już zgraną parą.
Alicja jest piękną i czułą kobietą. Naprawdę, kwintesencja kobiecości... Niczego jej nie brakuje. No, może prócz jednego, ale o to chciałbym zadbać niebawem.

Od pewnego czasu obawiam się, żeby Alicja nie odkryła, co przed nią ukrywam
Nasz związek jest zgrany, tworzymy fajną parę. Jestem zadowolony, że wszystko potoczyło się w ten sposób. Moi rodzice też, bo oni znają Alicję nawet dłużej niż ja. W końcu mieszkali w tej samej klatce parę lat, odkąd Ala się tam wprowadziła.
Jest tylko jeden szkopuł, który chciałbym zmienić... Alicja nie może się o tym dowiedzieć! Nie jestem pewny, jak by na to zareagowała... Na razie ukrywam przed nią wszystkie dowody, że coś kombinuję.
Ja po prostu nie chcę spalić niespodzianki! Wymyśliłem sobie, że z okazji jej urodzin zabiorę ją do Rzymu na kilkudniowy wypad, a tam... romantyczna kolacja, spacer po antycznych uliczkach, most zakochanych i te sprawy.
A w dzień jej urodzin, w pięknej scenerii, podaruję jej pierścionek zaręczynowy i zapytam, czy zechce zostać moją żoną.
Trochę się boję, bo jesteśmy ze sobą w sumie dość krótko, ale po kilku wcześniejszych związkach po raz pierwszy w życiu czuję, że znalazłem właściwą osobę... Brak mi tylko pierścionka na jej palcu.
Mam nadzieję, że mój plan się powiedzie, bo do wyjazdu jeszcze 2 tygodnie...
Adam