„Wesele od zawsze kojarzyło mi się przede wszystkim z dobrą zabawą oraz chwilowych oderwaniem od szarej rzeczywistości, tym bardziej w dzisiejszych czasach, bo jak wszyscy wiemy, kolorowo nie jest. Miałam okazję bawić się wyśmienicie już na wielu weselach, ale to jeszcze przed urodzeniem dzieci. Niestety ostatniego, na którym miałam okazję być na początku czerwca tego roku, nie będę wspominać z takim entuzjazmem”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Wesele z dziećmi, czy bez?
Wiem, że temat zabierania małych dzieci na wesele jest dość kontrowersyjny, ale nie powinien być unikany. Słyszałam już o wielu przypadkach, gdzie państwo młodzi wprost piszą na zaproszeniach, że na najważniejszym przyjęciu w ich życiu dzieci nie są mile widziane i nie ma w tym nic złego! Jeśli jako gość masz na ten temat inne zdanie, to po prostu nie idziesz na wesele i po problemie.
Ostatnie kilka lat nie mieliśmy w rodzinie żadnego wesela, więc też nie jestem na bieżąco ze współczesnymi standardami. Wiem, że dawno dawno funkcjonowała to zupełnie inaczej i dzieci raczej nikomu nie przeszkadzały. Tyle że większość wesel, które ja pamiętam, odbywała się w namiotach rozstawianych na ogromnych rolniczych podwórzach. Tak to właśnie wyglądało, a dziś drogie lokale i białe nakrycia na krzesłach, ale takie czasy...
Kiedy w lutym dostaliśmy zaproszenie na wesele córki mojej kuzynki, to mocno zastanawiałam się, czy zabierać na nie swoje dzieci w wieku 8 i 6 lat. Na zaproszeniu nikt mi tego nie zakazał, a ja nigdy nie miałam okazji gościć na takim wydarzeniu z dziećmi, więc dla mnie miało to być też jakieś nowe doświadczenie. Dwa tygodnie po weselu już wiem, że nigdy bym tego nie powtórzyła.
canva.com
Niezadowolona mama: „Nigdy więcej nie pójdę na wesele z małymi dziećmi”
Jestem na siebie zła, bo decyzję o wzięciu dzieciaków ze sobą, podjęłam trochę pod naciskiem sióstr, które od razu wiedziały, że swoje dzieci na to przyjęcie zabierają. Praktycznie do ostatniej chwili byłam sceptyczna, ale najstarsza siostra mnie urobiła, w kółko powtarzając:
Weź Michała i Krzysia, bo wtedy moim dzieciom będzie raźniej, a w grupie to już sobie świetnie poradzą
No i poradziły sobie tak, że już nigdy więcej nie pójdę na wesele z małymi dziećmi. Mam ważny powód i nikt nie przetłumaczy mi, że jest inaczej. Nawet jeśli na przyjęciu są inne dzieci, to i tak prędzej, czy później nadejdzie ten moment marudzenia. Przecież to tylko dzieci, dla których wesele samo w sobie nie jest żadną atrakcją.
Nie mogłam nawet w spokoju zjeść całego obiadu, nie wspominając już o tańczeniu, czy po prostu rozmowie ze współbiesiadnikami. Ostatecznie podjęliśmy z mężem decyzję o wcześniejszym powrocie do domu, bo to nie miało żadnego sensu. Straciliśmy szansę na dobrą zabawę, ale mamy nauczkę na przyszłość. Kolejna taka impreza z dziećmi dopiero wtedy, gdy oboje przekroczą wiek 14-15 lat.
Niezadowolona mama