"Długo zastanawiałam się nad tym, czy powinnam kupić ten dom. Jednak cena była bardzo atrakcyjna, a nieruchomość jest taka piękna, że wracałam ją oglądać chyba z 5 razy, pokazując dom przy okazji najważniejszym dla mnie osobom. I tak, jest tam pleśń, na podłogach leży gumoleum, a na ścianach wciąż wiszą stare tapety, ale ten dom ma taki klimat, że kiedy się do niego wchodzi, od razu czuje się spokój. No i stało się, podjęłam decyzję. Kupiłam ten stary dom i szybko zaczęłam remont. Nie spodziewałam się, że ta budowla skrywa tak wiele tajemnic".
*publikujemy list od czytelniczki
Zakochałam się w tym domu od razu
Długo odkładałam pieniądze na własną nieruchomość i nadarzyła się okazja, żeby wreszcie coś kupić.
Okoliczności przyrody przepiękne - stawy, jeziora, lasy nieopodal. No dosłownie przemierza się ścieżki okolic tej miejscówki jak jakiś magiczny ogród. Ptaszki dają koncerty i jest tak zielono, a w zasadzie kolorowo, bo i kwiatów mnóstwo kwitnie.
Kiedy trafiłam tam pierwszy raz, pomyślałam, że chciałabym tam mieszkać, choćby w namiocie ;). Ale przecież szłam oglądać dom.
Znajomi pukali się w głowę. No bo gdzie - stuletnia chata? Co ja z tym zrobię? Czy ja w ogóle wiem, ile będzie kosztował remont?
No było sporo wątpliwości, ale podjęłam ryzyko.
Kupiłam ten dom
Kiedy weszłam do środka, poczułam zapach historii. Choć akurat moi towarzysze stwierdzili, że to bardziej stęchlizna. A ja w mojej wyobraźni już miałam wymalowany obraz wyremontowanego domku, w którym jestem po prostu szczęśliwa.
Dom ma piękny ganek, który wystarczy tylko delikatnie odnowić i odmalować.
W środku pracy jest znacznie więcej, a ja mam ograniczony budżet, więc wszystko robię na raty, ale tyle radości daje mi grzebanie tam, że ja mogę sobie spokojnie poczekać. Myślę, że do zimy uda mi się tam zamieszkać.
Na szczęście nie brakuje rąk do pomocy. Znajomi i rodzina bardzo chętnie do mnie zaglądają. Ostatnio zdejmowaliśmy gumoleum i zaczęliśmy zrywać tapety, także na razie to takie podstawy.
Porządkujemy też teren dookoła domu, a jest go całkiem sporo. Jak ja sobie tam zasieję trawę, posadzę kwiaty, to będę miała wymarzoną przestrzeń.
Ostatnio udało się też wejść na strych. Zrobiliśmy to po raz pierwszy dopiero teraz, bo nie mieliśmy drabiny, a nie prowadziły tam żadne schody.
Ja będę piętro adaptować, więc powstaną piękne, drewniane schody, ale najpierw trzeba było sprawdzić stan poddasza.

Nie spodziewałam się tego, co tam znalazłam
Okazało się, że na strychu było sporo skarbów poprzedniej rodziny. Chyba naprawdę bardzo dawno nikt tam nie zaglądał, bo przypuszczam, że inaczej zdjęć, listów, obrazów, a nawet biżuterii i pięknych ubrań już by nie było.
Te listy czytałam jak najlepszą książkę. Wiele dowiedziałam się z nich o historii tego domu. O pięknej miłości, jaka się w nim zrodziła, o szczęśliwej rodzinie, która z pokolenia na pokolenie przekazywała sobie ten dom.
Planuję stworzyć sobie z tego wszystkiego pamiątkową księgę i podtrzymać tradycję. Może moje wnuki będą chciały tu kiedyś zamieszkać i w domu znów (już zawsze) będzie radość i szczęście. A w zasadzie to wierzę, że tak będzie. Skoro ten dom uszczęśliwił już tak wiele osób, to tak będzie też ze mną.
Naprawdę cieszę się, że zaufałam własnej intuicji i go kupiłam.
Celina