"Nasz syn jest bardzo wrażliwym chłopcem. Potrzebuje silnego wsparcia emocjonalnego, żeby ze wszystkim sobie radzić. Mocno przejmuje się opinią innych i generalnie już wiem, że nie będzie mu w życiu łatwo. Ostatnio okazało się, że to autysta. Trudno było mi postawić diagnozę samodzielnie, choć wiem, że wielu rodziców to potrafi, ale szkoła skierowała nas do poradni, gdzie wytłumaczono nam, że syn wymaga szczególnego podejścia. Mój mąż jakby się na niego obraził po tym, gdy dowiedział o autyzmie. Zmienił też do syna nastawienie i ja poniekąd go rozumiem, bo jest rozżalony, ale to przecież nie jest wina Kacpra. Poza tym ciągłe podcinanie mu skrzydeł na pewno tutaj nie pomoże, a mąż ostatnio już serio przesadził".
*publikujemy list czytelniczki
Żal mi syna
Kacper jest bardzo wrażliwym dzieckiem. I zawsze tak było. Kiedy modne stało się określenie "wysokowrażliwy" i powstało na ten temat mnóstwo książek, to ja przeczytałam chyba wszystkie i naprawdę widziałam każdą cechę opisywaną w nich właśnie w moim synu.
Odkryłam zresztą, że do mnie te opisy też doskonale pasują.
Mój mąż jest zupełnie inny. To taki twardziel i tego samego oczekiwał też od syna. Twierdził, że Kacper się "wyrobi". Ale ja wiedziałam, że wcale tak się nie stanie.
Pewnego dnia szkoła skierowała nas do poradni, gdzie mieliśmy sprawdzić kilka rzeczy. Po wielu tygodniach wyszliśmy z orzeczeniem, które jasno mówiło o tym, że syn jest autystą.
Otrzymaliśmy też zalecenia dla nas, a także dla szkoły. Jasno było w nich napisane, że Kacper potrzebuje specjalnego traktowania i odpowiedniej motywacji.
Ja przyjęłam tę diagnozę dobrze
Nie uważam, żeby coś zmieniło się w moim nastawieniu w momencie, gdy dowiedziałam się, że syn jest autystą. Mój mąż jednak nie potrafi do dziś się z tym pogodzić.
Mam wrażenie, że po diagnozie zmienił nastawienie do syna. Jest dla niego bardziej szorstki i stanowczy. Ta stanowczość może i jest dobra, ale syn myśli przez to, że ojciec nagle przestał go kochać.
A mąż po prostu chce "zrobić z niego mężczyznę". Teraz jeszcze bardziej stara się udowodnić (sama nie wiem komu), że Kacper się "wyrobi".
Ale on potrzebuje od nas wsparcia. Sam nie rozumie wielu swoich zachowań i emocji, a nawet myśli.

Mąż stale podcina mu skrzydła
Kacper wciąż przychodzi do nas z jakimś genialnym w jego mniemaniu pomysłem. Ja sama często widzę, że te jego pomysły nie mają sensu, ale staram się je z nim jakoś modyfikować i naprowadzać go odpowiednio. Za to mąż w kilka chwil go gasi, używając dość przykrych słów.
Ostatnio w przypływie frustracji wykrzyczał mu, że wręcz wstydzi się takiego syna i zastanawia się, jak wielkie grzechy popełnił, że dostał go od losu za karę.
Kacper od tamtej rozmowy z ojcem jest załamany. Kompletnie zamknął się w sobie, gdzie zwykle naprawdę był szczery i otwarty.
Poszłam z nim do psychologa, ale tam powiedział tylko, że jest mu przykro, że ojciec się go wstydzi.
Tutaj chyba trzeba popracować głównie nad emocjami męża. Z jednej strony rozumiem, że mu przykro, że Kacper jest trochę inny, ale z drugiej przecież to dalej jego syn! Poza tym autystyczne dzieci często są bardzo inteligentne i on też ma takie swoje koniki.
Terapia dla męża? Może to dobry pomysł. Tylko czy on się na to zgodzi?
Smutna matka dziecka z autyzmem