"Ewa i Maks znają się od bardzo dawna i podobno zawsze byli mocno zżyci, choć nigdy nie tworzyli pary, co dla mnie było zaskakującym odkryciem, bo oni dosłownie rozumieją się bez słów i są poniekąd nierozłączni. Oboje jednak utrzymują, że nie ma między nimi fizycznego pociągu, dlatego to tylko przyjaźń. Ja bardzo polubiłem Maksa i zgodziłem się, żeby był świadkiem na naszym ślubie. Bywa u nas często. Ewa też sporo przebywa u niego. Nigdy nie mieszałem się w tę ich relację, ale ostatnio przypadkiem zajrzałem żonie przez ramię na telefon, gdy pisała z Maksem. Zaskoczyło mnie to, jakie słowa do niej kieruje. Czy powinienem się martwić?"
*publikujemy list czytelnika
Znają się od dawna
Ja też miałem koleżanki, z którymi utrzymuję kontakt do tej pory. Wprawdzie nigdy nie byłem z żadną koleżanką aż tak blisko, jak Ewa jest z Maksem, ale ja też żadnej nie nazywałem swoją przyjaciółką, a przyjaźń to jednak bliskość emocjonalna.
Faktycznie był taki czas, że byłem troszeczkę o niego zazdrosny. Ale to nie była zazdrość tak typowo jak o faceta, a raczej o to, że on często wiedział pewne rzeczy od Ewy prędzej niż ja.
Zazdrościłem bliskości emocjonalnej i czasu, który mu poświęcała, jednak gdy poznałem Maksa bliżej, uznałem, że fajny z niego gość i sam też chętnie się z nim spotykam.
Nie miałem żadnych podejrzeń co do jego zamiarów wobec mojej żony.
canva.com
Często zostawali sami
Ja totalnie nie miałem z tym problemu. Wręcz cieszyłem się zawsze, że Ewa ma kogoś, kto wskoczy za nią w ogień. A Maks naprawdę by to zrobił. Ja wiem, że on zrobiłby dla Ewy wszystko, taka zażyłość ich łączy.
Pozwalałem jej wyjeżdżać z nim na wakacje albo robili sobie jednodniowe wycieczki do jakiegoś miasta, kiedy ona miała wolne, a ja pracowałem.
Przynajmniej nie była sama i fajnie spędzała czas z kimś zaufanym.
Ostatnio jednak coś zaczęło mnie zastanawiać.
Przypadkiem zajrzałem w jej telefon
Ewa dużo rozmawia z Maksem, ale zawsze tak było. Wieczorami ja szybko zasypiam, a ona jest raczej nocną sówką i lubi dłużej posiedzieć. No i tutaj znów byłem wdzięczny Maksowi, że wypełnia jej ten czas.
Tym razem jednak spałem niespokojnie. Co chwilę się budziłem i kręciłem na łóżku.
W pewnym momencie odwróciłem się w stronę żony i aż oślepiło mnie światło telefonu. Zerknąłem jej przez ramię, choć wiem, że nie powinienem tego robić.
Ale przeczytałem chyba o kilka słów za dużo.
Nie miałem pojęcia, że oni piszą sobie, że się kochają. Już nie pamiętam, kiedy żona mi to powiedziała. Z niej raczej trudno wyciągnąć takie słowa, a tutaj pisała o tym wprost.
I to nie jest tak, że ja nie czuję jej miłości. Okazuje mi ją codziennie. Ale nie używa słów, które też czasem bym chętnie usłyszał.
Poza tym, czy naprawdę można kochać kogoś płci przeciwnej tak po prostu? Jak siostrę, czy brata? Zacząłem się zastanawiać, czy oni jednak nie są ze sobą zbyt blisko i czy mam czym się martwić? Ostatnio nie mogę przestać o tym myśleć.
Mariusz