"Samotność to nie koniec świata, czasem to luksus nie wszystkim pisany. Od kiedy oddałam pierścionek zaręczynowy, rodzina użala się nade mną, że lata lecą, a ja wciąż jestem sama... Ale ja wiem, że wolę być sama i żyć na własny rachunek, cierpliwie szukając własnej drogi do szczęścia i szykując miejsce dla tego jedynego człowieka, niż tkwić w związku z niewłaściwą osobą. Gorsze jest podporządkowanie swego jedynego życia komuś, kto nas nie ceni i nie kocha. Tam, gdzie zbyt mało było miłości, jest tylko samotność pod jednym dachem, mimo że we dwoje... straszniejsza i trudniejsza do zniesienia niż samotność w pojedynkę".
*Publikujemy list od czytelniczki.
Nie chciałam być sama. Lecz rozstanie z narzeczonym nauczyło mnie, co jest ważne
Kiedyś myślałam, że szybko znajdę partnera na całe życie i założymy rodzinę. Bo jak mogłabym iść przez życie sama? Przerażała mnie ta perspektywa... Dlatego traciłam swój czas na zadowalanie innych. Ja się starałam, a oni tego nie odwzajemniali. Poświęcałam tylko energię na próżno.
Kiedyś nawet byłam zaręczona. Ale mężczyzna, którego wybrałam, okazał się niegodny zaufania. Oddałam mu pierścionek i nasze drogi się rozeszły. Jednak ten mężczyzna nauczył mnie bardzo wiele o życiu i związkach.
Jestem mu wdzięczna, że rozstaliśmy się w porę i nie brnęliśmy w tę relację aż do małżeństwa i rodziny. Nie było między nami aż tyle miłości i wysiłku do budowania czegoś razem. Z czasem wyszły różnice, które okazały się fundamentalne.
On nie rozumiał mnie, a dbał bardziej o siebie. Nic dobrego by z tego nie wynikło. Teraz dzięki niemu wiem, jak NIE powinien się zachowywać życiowy partner. Uświadomiłam sobie, że przy nim byłam jeszcze bardziej samotna niż teraz.
Od zerwania zaręczyn jestem sama, ale nie czuję się osamotniona. Cierpliwie szukam swojej drogi do szczęścia.

Czekanie na tę właściwą osobę to nie strata czasu. Samotność nie jest zła
Czekam, aż trafię na osobę, która doceni mnie i zaakceptuje taką, jaką jestem. Pokocha mimo wszystko, a nie za coś. Obdarzy mnie szacunkiem.
Czekam na mężczyznę, który będzie chciał spędzać ze mną czas, a nie narzucać swojej woli. Nie będzie wymyślał ciągłych wymówek. Nie oszuka mnie, lecz obdarzy zaufaniem.
Będzie tęsknił za mną, gdy jesteśmy daleko od siebie. Nie będę musiała go namawiać do tego, żeby mnie kochał i doceniał. On zrobi to sam z siebie, bez zabiegania i litości.
Taka samotność skupiona na rozwijaniu siebie i nadziei na przyszłość jest dobra. Życie samemu nie jest wcale złe. Wykorzystuję ten czas, żeby poznać siebie, rozwijać swoje pasje i zainteresowania, gdy mam na to czas. Spotykam się z mnóstwem ludzi, podróżuję, pracuję, robię to, co chcę. Nic mnie nie ogranicza. Staram się być najlepszą wersją siebie.
Gorsze jest związanie się na resztę życia z niewłaściwą osobą
Rodzina użala się nade mną, że lata lecą, ale w ogóle się tym nie przejmuję. Los kiedyś się odmieni, a ja będę na to gotowa.
Gdy patrzę na to, ile w moim otoczeniu jest nieszczęśliwych małżeństw, osób połączonych kredytem, męczących się razem w imię dobra dzieci, zdradzonych albo niekochanych, ale uwięzionych w nieodpowiednim związku przez całe lata...
Wtedy uświadamiam sobie, że lepiej poczekać dłużej, niż pchać się w trwały związek z niewłaściwą osobą, a potem być skazanym na ten układ do końca życia. Samotność we dwoje, z kimś, kogo się nie kocha albo kto cię nie kocha, jest o wiele gorsza.
Agnieszka