Do naszej redakcji przyszedł list od kobiety zdradzonej przez partnera: "Mój mąż ma słaby charakter. Wiedziałaś o tym i wiedziałaś, że ma żonę i małe dziecko. A mimo to próbowałaś nam go ukraść. Ale ja jestem mądrą kobietą, nie doceniłaś mnie. Odkryłam, co się święci. Byłam załamana, ale przywołałam go do rozsądku. Na miłość trzeba zasłużyć i nie buduje się jej poprzez niszczenie szczęścia innych. A karma zawsze wraca..."
*Publikujemy list od czytelniczki.
Mąż dał się omotać, lecz to mi ślubował przed ołtarzem, nie tobie
Witaj, droga przyjaciółko. Nie chciałaś ze mną rozmawiać, mimo że od początku pytałam, czemu wepchałaś się do naszego życia z buciorami. Może gdybym znała powód, łatwiej byłoby mi wybaczyć i żyć dalej.
Bawiłaś się tylko moim mężem. Dał się złapać tylko dlatego, że ma słaby charakter. Pomyślałaś choć raz, co ja czuję i co sama czułabyś na moim miejscu? Wiem, że kiedyś też zostałaś zdradzona... Zapomniałaś już, co wtedy przeżywałaś?
To my jesteśmy jego prawdziwym życiem. Ma przecież dwuletnią córkę, którą kocha nad życie i dla której jest wspaniałym ojcem. Doskonale wiedziałaś, że ma też żonę.
To mi przysięgał wierność i uczciwość przed ołtarzem. Ślubowaliśmy sobie, że żadne przeszkody nas nie pokonają. Czasami jednak ludzie błądzą albo nie mają siły walczyć o wspólne szczęście i próbują znaleźć je gdzieś indziej.

Mój mąż się pogubił, ale zakończył romans i wrócił do nas. Byłaś zwykłą pomyłką
To samo zrobił mój mąż, ale w porę się zorientowałam, co się dzieje. Nie miałaś pojęcia, że odkryłam wasz romans tak szybko. Początkowo pozwoliłam mu, żeby sam się z tego wyplątał... Ale ty próbowałaś go omotać.
Wiesz, kim ty dla niego byłaś? Wielką pomyłką i zwykłą odskocznią od codzienności. Prostym instynktem, a nie żadnymi wzniosłymi uczuciami. Trzeba dużo więcej niż łóżko, żeby zaskarbić sobie czyjąś miłość.
Szczęśliwego związku nie buduje się na ruinach ani nie kradnie się ojca małemu dziecku. Nasze córeczka potrzebuje go bardziej niż ty.
Kolesia do łóżka znajdziesz sobie wszędzie i nie musisz go szukać wśród żonatych mężczyzn. Wasz romans to była tylko namiastka prawdziwego życia, zbudowana na kłamstwie. Wiem, że próbowałaś nim manipulować, ale odwróciło się to przeciwko tobie. Choć nie od razu.
Ja strasznie to przeżyłam. Pewnie cię to nie interesuje, ale wpadłam w depresję, przestałam jeść i spać, byłam już na skraju. Starałam się nie zwariować, a przy siłach trzymała mnie tylko myśl o naszej córeczce. Zawalczyłam o nasze małżeństwo.
Wkrótce mój mąż zrozumiał, że nic dla niego nie znaczysz. Zakończył to szaleństwo i wrócił tam, gdzie jego miejsce. Po tym wszystkim bardzo się zmieniłam. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.
Karma prędzej lub później do ciebie wróci
Teraz on bardzo się stara i dba o nas znacznie lepiej niż przed całą tą historią. Nie tego oczekiwałaś, prawda? On chce nam zadośćuczynić za swój błąd.
Mnie traktuje jak księżniczkę, kupuje mi kwiaty, pomaga w domu. Wcześniej rzadko to robił. Daje z siebie 100%. Za to ja daję połowę tego, co kiedyś.
Może za jakiś czas będę w stanie dać od siebie więcej... Póki co robię to wszystko dla naszej córeczki. Wierzę, że spokój do nas wróci.
Za to do ciebie wróci zła karma. Czas wszystko pokaże... Sprawiedliwość jest nierychliwa, lecz jestem pewna, że kiedyś zapłacisz za zło, które nam wyrządziłaś. Zawsze o tym pamiętaj.
Jedyna i kochana żona