"W kwietniu zaszłam w ciążę. To będzie nasze pierwsze dziecko, dlatego nie miałam pojęcia, jak mój organizm zniesie ten błogosławiony stan... i że te mityczne zachcianki ciężarnej to święta prawda! Wiecznie chodzę głodna, choć wiem, że nie powinnam się opychać. Mam nadwagę, którą chciałam zrzucić przed wakacjami, ale teraz sprawy się skomplikowały. Nie mogę sobie dać rady... Poprosiłam więc męża, żeby coś dla mnie zrobił".
*Publikujemy list od czytelniczki.
Szalałam z radości na wieść o ciąży. A teraz mam pewien problem
Gdy test ciążowy pokazał nam dwie kreski, szalałam z radości. Mój mąż też był wzruszony, że tak szybko nam się udało.
Co prawda, pokrzyżowało mi to troszkę plany zadbania o swoją sylwetkę. Przez ostatnie lata dorobiłam się nadwagi i w końcu chciałam wziąć się za siebie.
Jednak teraz mój mąż nawet nie chce słyszeć o odchudzaniu. Mówi, żebym nie kombinowała, bo to jeszcze zaszkodzi dziecku. Sama też nie wiedziałam, co robić, bo to moja pierwsza ciąża. Nie miałam pojęcia, jak mój organizm ją zniesie.
Jednak pierwszy trymestr był łaskawy. Apetyt mi dopisywał. Powiedziałabym nawet, że aż za bardzo! Zawsze śmiałam się z dziwnych zachcianek ciężarnych, a teraz sama mam z tym problem.
Zachcianki ciężarnej nie dają mi spać
Budzę się w nocy i po cichu wędruję do kuchni na przegląd lodówki. Ogórki z boczkiem, mniam. I jeszcze zimne mleko do tego. Albo soczysty hamburger! Szłam potem spać z ciężkim żołądkiem. Niezbyt wygodne.
Matko, jak tak dalej pójdzie, to za sześć miesięcy dopiero będę wyglądała! I jeszcze przestanę się podobać mężowi... Spędzało mi to sen z powiek.
Postanowiłam coś z tym zrobić. Jednak te zachcianki były tak nieprzeparte, że następnej nocy znowu wstawałam i szukałam, co by tu zjeść. Tak dalej być nie mogło...
Nadmierne objadanie się też nie sprzyja ani dziecku, ani kobiecie, która je nosi pod sercem. Poprosiłam więc męża o drobną rzecz, bo sama nie umiałam tego zrobić.

Poprosiłam męża o drobną przysługę
Chciałam, żeby mąż założył zamek w drzwiach kuchennych i na noc zamykał je na klucz, póki ja nie umiem sobie odmówić ciężkiego jedzenia. Mój mąż najpierw myślał, że sobie żartuję, ale ja mówiłam to całkiem poważnie.
Początkowo nie chciał się zgodzić, bo obawiał się, że znów myślę o odchudzaniu, ale przekonałam go, że z tych nocnych uczt nic dobrego nie wynika. Chciałam pozbyć się tego nawyku dla zdrowia dziecka i swojego. W końcu mąż spełnił moją prośbę...
Od tej pory na nocny głód stawiam sobie tylko szklankę wody obok łóżka i jakiś owoc, a po zjedzeniu idę jeszcze umyć zęby. Mało kto wie, że w ciąży, gdy przez zmiany hormonalne kobieta puchnie cała łącznie z dziąsłami, zęby potrafią psuć się bardzo szybko. Nie chciałabym za pół roku wybulić mnóstwa pieniędzy na dentystę...
Mam nadzieję, że zamek w drzwiach i zdrowa przekąska pomogą. Obym dzięki temu mogła w końcu się opanować i spać spokojnie, aby z radością czekać na narodziny potomka.
Ciężarna żona