"Zawsze chcieliśmy mieć dużą rodzinę. To był tak naprawdę nasz priorytet. Jednak w Polsce, za dużą rodzinę uznaje się już tę, która ma trójkę dzieci. Taki scenariusz mi odpowiadał i chciałam powiedzieć STOP po trzeciej córce, jednak mojemu mężowi marzyła się drużyna piłkarka. Śmiałam się, że teraz przecież to i dziewczynki grają w piłkę, ale on bardzo poważnie wyznał, że nie zamierza zaprzestać starań tak długo, aż nie urodzę mu syna. To już stało się poniekąd jego obsesją. Ja jestem obecnie w szóstej ciąży i wczoraj dowiedziałam się, że to znowu będzie dziewczynka. Boję się to wyznać mężowi, bo wiem, że będzie bardzo zdenerwowany".
*publikujemy list czytelniczki
Zawsze chciałam mieć dużą rodzinę
Miałam pracę, którą uwielbiałam, ale byłam skłonna zrezygnować z niej na około 5 lat, żeby tylko urodzić trójkę dzieci i spędzić z nimi te pierwsze lata ich życia.
Jednak ten scenariusz kompletnie nie wypalił, gdyż mój mąż nie jest zadowolony z obecnej sytuacji.
Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, był zadowolony, że to będzie dziewczynka. Wszystkim opowiadał, że to będzie córeczka tatusia, a następny na pewno będzie chłopak.
Ale później znów urodziłam dziewczynkę, a potem jeszcze raz.
Wcześniej ustalaliśmy, że na trzecim dziecku poprzestaniemy, ale on pewnego dnia, w nerwach, wykrzyczał mi, że będziemy próbować tak długo, aż nie urodzę mu syna.
Trudno było mi myśleć o kolejnym dziecku, ale postanowiłam, że jeszcze ten raz spróbujemy.
Jednak znów urodziła się dziewczynka!

Tak też było za piątym razem
Obiecałam sobie wtedy, że to już naprawdę ostanie dziecko. Przecież ja chodziłam w ciąży łącznie ponad 4 lata i choć kocham moje córeczki, to naprawdę czasem chciałabym po prostu odpocząć.
Jednak mój partner wcale nie chciał poprzestawać i bez wielkich ustaleń ze mną, sam zdecydował, że będzie kolejne dziecko!
Tydzień temu wyznał mi w złości, że jeśli to znów będzie dziewczynka, to on mnie zostawi i znajdzie sobie kobietę, która potrafi urodzić mu syna.
Było mi tak strasznie przykro! Bo przecież to nie moja wina, że nam się nie udaje. Oboje jesteśmy rodzicami tych dzieci. A ja poczułam się jak jakiś wykonawca usługi.
Muszę też dodać, że mąż interesuje się jedynie najstarszą córką, te młodsze kompletnie się dla niego nie liczą. Jakby nie istniały.
Nie pomaga mi przy nich, nie pyta co w przedszkolu, nie przejmuje się, gdy są chore. Ucieka wręcz od nich, gdy one walczą o jego uwagę.
Tak bardzo przykro jest na to patrzeć i nawet nie wyobrażam sobie, co czują te małe dziewczynki, ślepo zapatrzone w swojego ojca.
Ja już tak bardzo chciałabym spełnić jego oczekiwania, że od początku ciąży codziennie modliłam się o to, żeby to był chłopiec.
Ale wczoraj byłam na USG i okazało się, że noszę pod sercem kolejną dziewczynkę. Nie powiedziałam o tym mężowi, bo się boję.
Jak zareaguje, kiedy się dowie? A co, jeśli naprawdę mnie zostawi? Jak ja sobie poradzę z szóstką dzieci? Po tylu latach bez pracy! Czy ja w ogóle jeszcze potrafię robić to, co robiłam? A kto zajmie się moimi dziećmi, gdy zachorują?
Mam w głowie tak wiele pytań, na które brakuje mi odpowiedzi. Zupełnie nie wiem co mam zrobić. I boję się...
Tina