"Już od dawna mam wrażenie, że ja i Kasia to nie to. Wszedłem z nią w związek z rozsądku, a teraz strasznie się w nim męczę. Głupio mi z nią zerwać, bo wiem, że mnie kocha i jak ją zostawię, popadnie w depresję. Ostatnio już chciałem definitywnie zakończyć naszą relację i wydarzyło się coś takiego..."
*Publikujemy list naszego czytelnika.
To był związek z rozsądku
Skończyłem 22 lata i nadal byłem sam jak palec. Chciałem już wreszcie kogoś poznać i zobaczyć, jak to jest być w związku, ale kandydatek było jak na lekarstwo.
W końcu zaczęła do mnie pisać taka Kasia — znajoma ze studiów. Kasia średnio mi się podobała — to znaczy nie była najbrzydsza, a jej zaletą było to, że świetnie gotowała i była typem takiej rodzinnej, wiernej kobiety. Miała też jednak liczne wady takie jak zazdrość, nieogarnięcie życiowe i wiejski sposób myślenia o życiu.
Bardzo mocno się od siebie różniliśmy i tak w zasadzie to wcale do siebie nie pasowaliśmy. Z drugiej jednak strony Kasia nie miała wygórowanych wymagań odnośnie kandydata na męża. Skończyła 26 lat i u niej wszyscy w wiosce mieli już mężczyzn i dzieci, więc ona cały czas uważała, że to ostatni dzwonek i trzeba brać to, co się napatoczy. No to się napatoczyłem.
Jak jednak się domyślacie, nie traktowałem ją jakoś poważnie, a bardziej byłem zdania, że ta relacja pozwoli mi nabrać doświadczenia i będzie procentować w przyszłości w kolejnych związkach.

Chciałem zerwać z Kasią
Po roku związku Kasia strasznie mi się znudziła. W pewnym momencie to ja jej miałem serdecznie dość, bo ciągle namawiała mnie na sformalizowanie naszego związku, podczas gdy ja po prostu chciałem z nią zerwać, ale nie wiedziałem jak.
Jak jej w kłótni powiedziałem, że chyba zakończę ten związek, kompletnie się załamała i płakała przez 3 dni. Zupełnie nie wiedziałem, jak do tego podejść i przekazać jej, że to koniec, jednoczenie jej nie raniąc.
Wreszcie podjąłem taką decyzję, że pójdziemy razem na soczek na ławce i odbędziemy poważną rozmowę. Już tydzień wcześniej ją nastawiłem, na co ona się ucieszyła, tak jakby oczekiwała, że czeka ją jakaś miła wiadomość.
Kupiliśmy po Tymbarku i zacząłem ogólnikowo mówić, że dużo myślałem o naszym związku i sama ona widzi, jak to wygląda i tak będzie lepiej, jeśli no wiadomo...
Kasia otworzyła Tymbarka i zaczęła płakać. Przytuliła się do mnie i powiedziała, że tak, tak, ona się zgadza. Ryczała jak bóbr, więc zapytałem, czy podziela moje zdanie, na co ona odparła, że oczywiście i mnie pocałowała. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale nagle zauważyłem kapsel od Tymbarka, na których było napisane "wyjdziesz za mnie?".
Jejku, ktoś wie, jak to "odkręcić". Przecież ja chciałem się z nią rozstać!!!
Marcin