"Od kilku tygodni siedzę na Tinderze. Kiedy rozstałam się z facetem, postanowiłam trochę zaszaleć. Nie spodziewałam się jednak, że znajdę tam… Marka i jego wyuzdane zdjęcia! Ciekawe, co by na to powiedziała Monika, jakby zobaczyła, że jej mąż wstawia w aplikacji randkowej zdjęcia z nagim torsem. Co mam zrobić?"
*Publikujemy list od czytelniczki
Wolność i swawola
Właśnie zerwałam z facetem. Byliśmy razem prawie 1,5 roku, ale wszystko się rozpadło. Powiedział mi, że nie tak wyobrażał sobie życie w związku. Że mam za duże wymagania wobec niego, a poza tym już się ze mną nudzi. Owszem, przepłakałam swoje, ale między bogiem a prawdą, też się z nim trochę nudziłam. W każdym razie postanowiłam, że nie będę marnować już więcej czasu na rozmyślanie i rozpaczanie. Koleżanki, w tym Monika, moja najlepsza przyjaciółka, powiedziały żeby go olać i żeby założyć sobie konto na Tinderze.
Nigdy nie musiałam korzystać z tego typu aplikacji i byłam nie do końca przekonana, że to dla mnie. Ale stwierdziłam, że co mi w sumie zależy. Najwyżej się z nikim nie spotkam. Ale miałam dużą ochotę w końcu zaszaleć. Wstawiłam moje najlepsze zdjęcia i opis, że szukam przygód i odpaliłam konto. Byłam zdziwiona, jakich dziwnych ludzi można tam znaleźć, ale kilka osób mi się spodobało. Pisałam z kilkoma, a z dwoma się nawet spotkałam. Przyznam, że była chemia. Od razu jednak zastrzegłam, że to tylko jednorazowe przygody, bo nie szukam na razie niczego na dłużej. Jeden z tych kolesi nawet się ucieszył, za to drugi widać, że był załamany bo liczył na coś więcej. Może szukał żony bo ciągle mi mówił, jakie byśmy mieli piękne dzieci.

Niespodziewana wpadka
Moja tinderowa zabawa trwała już kilka tygodni, kiedy przeglądając profile natknęłam się na znajomą twarz. Zatrzymałam się na niej chwilę dłużej… i nagle mnie olśniło. Przecież to był Marek! Mąż mojej najlepszej przyjaciółki Moniki, tej samej, która mnie namawiała na skorzystanie z Tindera! Nie mogłam w to uwierzyć. W ogóle się go tu nie spodziewałam. Owszem, był przystojny i miał branie, ale kochał Monikę na zabój. Zawsze uważałam ich za parę idealną. A teraz on tutaj! Jakim cudem?! Spojrzałam na opis. Nie pozostawiał zbyt wiele wyobraźni.
Szukam przygody. Nic na stałe. Lubię zdecydowane i wydepilowane. Chcesz się zabawić – napisz!
- brzmiał opis.
Zdjęcie też komponowało się z opisem. Marek w łazience, gdzie nie raz byłam, pozuje w lustrze z nagim torsem i uśmieszkiem. Szok. Nawet nie wiedziałam, że ma taki kaloryfer! Jakby to nie był mąż Moniki, od razu bym go zaczepiła. A tak na serio to straszna sprawa. Jeszcze przez chwilę rozważałam, że może ktoś się pod niego podszywa, ale skąd by miał takie jego zdjęcie i to jeszcze z ich domowej łazienki?
Nic z tego nie rozumiem. Całkiem straciłam wiarę w ludzi. Nie wiem czy teraz mam napisać do niego, żeby wyjaśnił mi co się dzieje, czy od razu wysłać to Monice? A może najlepiej będzie udawać, że nigdy tego nie widziałam i nie robić nic? Może oni mają taki układ? Ale Monika na pewno by mi o tym powiedziała… Co robić?
Julia