"Byłem naprawdę bardzo nikczemnym człowiekiem, który wyrządził swoim najbliższym wiele złego. Bardzo tego wszystkiego żałuję, ale już za późno. Czuję się winnym śmierci swoich najbliższych. Tak bardzo chciałbym cofnąć czas".
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina
Byłem złym syn i złym bratem. Od małego niezły był ze mnie rozrabiaka, ale na początku nie dawało to jeszcze takich fatalnych skutków.
W liceum dopiero to wszystko się zaczęło. Mam na myśli te wszystkie używki, uzależnienia i kłótnie z rodzicami. Nie było dnia, żebym czegoś złego nie zrobił. Rodzice jednak zawsze mi wybaczali, płacili moje długi i przyjmowali mnie pod swój dach. Za każdym razem, gdy znów dotykałem dna, oni kolejny raz podawali mi pomocną dłoń.
Wtedy jeszcze tego nie doceniałem i znów wracałem do tego zła. Ciągle to samo.
Miałem tak wiele okazji do tego, żeby wreszcie się nawrócić i zacząć żyć inaczej. Za każdym jednak razem znajdywałem sobie powód do tego, żeby znów krzywdzić swoich rodziców. Potem jednak już znacząco przesadziłem. Żałuję, że tak postąpiłem...
Gdy mój młodszy brat skończył 15 lat, zacząłem go zabierać na "nasze spotkania". To przy mnie wypił pierwsze piwo, to przy mnie pierwszy raz sobie zapalił. Pewnego dnia jednak obaj wypiliśmy za dużo. Nic mi się niestety nie stało. Mam taki organizm, że nic mnie zmiecie i nigdy nie mam żadnych skutków ubocznych.
Mój brat Mateusz miał jednak jakieś tam różne choroby, o których nie wiedziałem — nie chcę wchodzić w szczegóły — i to spowodowało, że gdy rano po melanżu się obudziłem, on nie reagował. Przyjechało pogotowie, ale było już za późno. Mateusz zmarł, a rodzina się mnie wyrzekła.

Potem zmarła moja matka i mój ojciec
To był ogromny wstrząs dla rodziców, którzy tym razem mi nie wybaczyli.
Nie utrzymywałem z nimi kontaktu i pogrążałem się w chaosie, z którego wyrwał mnie głos mojego znajomego.
Sebastian, Sebastian słyszysz? Twoja matka nie żyje, a ojciec jest w szpitalu.
Natychmiast pojechałem do szpitala. Obecna tam już na miejscu rodzina wytłumaczyła mi, że matka nagle zachorowała i zmarła, a ojciec gdy się o tym dowiedział, dostał zawału i obecnie w ciężkim stanie walczy o życie. Niestety, jego walka zakończyła się porażką. Zmarł 3 dni później.
Wiem, że rodzice zmarli z mojego powodu. To ja doprowadziłem ich do takich emocji. A wszystko zaczęło się, gdy mój brat zmarł. Jestem w szoku, że nawet pomimo tego wszystkiego, o mnie pamiętali i ujęli mnie w testamencie.
Od tamtego czasu minęło już 6 miesięcy, a ja zacząłem żyć inaczej. Wyrwałem się z tych wszystkich nałogów. Szkoda, że moje opamiętanie przyszło tak późno.
Wiem, że oni wszyscy zmarli przez moje czyny i będę żył z tą myślą do końca swojego życia.
Sebastian