"Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2+pies! Postawili nam ultimatum!"

"Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2+pies! Postawili nam ultimatum!"

"Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2+pies! Postawili nam ultimatum!"

Canva.com

"Nie chcę mieć dzieci, podobnie jak mój mąż. Mamy za to psa, którego nazywamy naszym synkiem. Niestety teściowe nie akceptują naszej decyzji. Problem jest taki, że mieszkamy u teściów, bo budujemy nasz dom. Ale po tym, co wydarzyło się ostatnio, mam już dość! Mąż stara się mnie uspokoić i mówi, żebyśmy wytrzymali jeszcze pół roku. A ja już nie mam siły! Muszę natychmiast wyprowadzić się od tej wrednej teściowej!"

Reklama

*Publikujemy list od czytelniczki.

Nie chcemy mieć dzieci

Poznałam mojego męża 5 lat temu. Wtedy miałam 25 lat i jeszcze nie do końca wiedziałam, jak chcę, żeby wyglądało moje życie. Nigdy specjalnie nie widziałam się w roli mamy, ale myślałam, że może mi się odmieni. Sądziłam wówczas, że każda kobieta musi zostać matką, chociaż raz w życiu, bo "tak trzeba" i już. Wtedy jeszcze sądziłam, że jedyny słuszny model rodziny to rodzice plus dziecko.

Reklama

Jednak od tego czasu minęło już 5 lat. Zawsze kochałam zwierzęta, a w tym czasie mocno zaangażowałam się w pracę w schronisku dla zwierząt. Zawsze chciałam mieć psa, ale nie miałam warunków mieszkalnych — sądziłam, że pies będzie męczył się w małym mieszkaniu.

Jednak w schronisku, gdy zobaczyłam pewnego uroczego porzuconego przez właścicieli 2-letniego kundelka, moje serce pękło i stwierdziłam, że po prostu muszę go zabrać do domu. Mój wtedy chłopak również mnie w tym wspierał.

Reklama

Zamieszkaliśmy więc razem z moim chłopakiem Norbertem i naszym "dzieckiem", czyli psem Brunonem w naszym małym mieszkanku i byliśmy przeszczęśliwi. W międzyczasie wzięliśmy ślub, a do mnie dotarło, że kocham moje życie takie, jakim jest i absolutnie nie chcę mieć dzieci.

Reklama

Mój mąż na początku miał wątpliwości, ale w końcu stwierdził, że on też nie widzi się w roli ojca. Żyliśmy więc sobie szczęśliwie w modelu rodziny 2 + pies, kiedy nagle do naszego życia wkroczyli teściowie.

Reklama

Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2+pies!

Zawsze marzyłam o budowie domu. Niezbyt dużego, ale własnego. Dla naszej rodziny, czyli mnie, męża i dla naszego psa, który potrzebuje się wybiegać. W końcu razem z mężem postanowiliśmy zrealizować cel. Z pomocą mojej rodziny kupiliśmy już działkę. Musieliśmy sprzedaż nasze małe mieszkanko, żeby rozpocząć budowę.

Reklama

drewniany dom, z czarnym dachem Canva.com

Mąż zaproponował, żebyśmy na czas budowy przeprowadzili się do teściów. Oni mają duży 2-piętrowy dom.

Sabinko, to nie zajmie dużo czasu. Rok, najwyżej 2 lata przemęczymy się, a później będziemy na swoim

- zapewniał mnie wtedy mąż.

A ja mu niestety uwierzyłam. Wszyscy wiemy, co było potem. Gdy zaczęliśmy budowę, ceny wszystkich materiałów poszybowały w górę! Wybudowaliśmy zaledwie dom w stanie surowym, co pochłonęło wszystkie nasze oszczędności.

W międzyczasie teściowie, u których przecież wciąż mieszkamy, zaczęli na nas naskakiwać. Powrócił temat dzieci. A raczej tego, że nie chcemy mieć potomstwa. Teściowa wygarnęła mi, że to ja zepsułam jej syna, bo zanim mnie poznał, chciał mieć dzieci!

Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2 plus pies. Twierdzą, że to żadna rodzina, bo rodzina to tylko rodzice z dziećmi i to nawet nie jednym — zdaniem teściów "prawdziwa kobieta" powinna urodzić przynajmniej dwójkę, jak nie trójkę dzieci!

Mieszkanie z teściami stało się nie do wytrzymania! Teściowie praktycznie codziennie wszczynają awantury i mówią nam, że po co w ogóle nam dom, skoro nie mamy i nie chcemy mieć dzieci. Zaczęły się ostre kłótnie i znane teksty, jak "kto wam poda szklankę wody na starość", czy co to za życie bez dzieci.

Ostatnio teściowa przegięła, bo postawiła nam ultimatum! Powiedziała, że nie możemy dłużej u nich mieszkać, jeśli nie zaczniemy starać się o dziecko! Teściowa wręcz zagroziła, że wypędzi nas z domu!

Czuję się upokorzona i potraktowana jak śmieć. Pracuję na 2 etaty, by wykończyć dom, podobnie mój mąż. A dla teściowej i tak nic nie znaczę, bo nie mam dzieci.

Nie mam pojęcia, co teraz robić, jestem pod ścianą. Przecież nie zamieszkamy w niewykończonym domu, z betonem na podłodze i bez okien!

Mąż stara się mnie uspokoić i mówi, żebyśmy przetrzymali jeszcze pół roku, gdy się dorobimy. A ja już nie mam siły! Chcę natychmiast wyprowadzić się od wrednej teściowej! Nie wytrzymam mieszkania z tą straszną kobietą! Jestem w potrzasku, nie mam pojęcia, co robić.

Sabina, żona Norberta i mama psa Brunona

Źródło: Youtube.com/jeleniewska
Reklama
Reklama