"Nie chcę mieć dzieci, podobnie jak mój mąż. Mamy za to psa, którego nazywamy naszym synkiem. Niestety teściowe nie akceptują naszej decyzji. Problem jest taki, że mieszkamy u teściów, bo budujemy nasz dom. Ale po tym, co wydarzyło się ostatnio, mam już dość! Mąż stara się mnie uspokoić i mówi, żebyśmy wytrzymali jeszcze pół roku. A ja już nie mam siły! Muszę natychmiast wyprowadzić się od tej wrednej teściowej!"
*Publikujemy list od czytelniczki.
Nie chcemy mieć dzieci
Poznałam mojego męża 5 lat temu. Wtedy miałam 25 lat i jeszcze nie do końca wiedziałam, jak chcę, żeby wyglądało moje życie. Nigdy specjalnie nie widziałam się w roli mamy, ale myślałam, że może mi się odmieni. Sądziłam wówczas, że każda kobieta musi zostać matką, chociaż raz w życiu, bo "tak trzeba" i już. Wtedy jeszcze sądziłam, że jedyny słuszny model rodziny to rodzice plus dziecko.
Jednak od tego czasu minęło już 5 lat. Zawsze kochałam zwierzęta, a w tym czasie mocno zaangażowałam się w pracę w schronisku dla zwierząt. Zawsze chciałam mieć psa, ale nie miałam warunków mieszkalnych — sądziłam, że pies będzie męczył się w małym mieszkaniu.
Jednak w schronisku, gdy zobaczyłam pewnego uroczego porzuconego przez właścicieli 2-letniego kundelka, moje serce pękło i stwierdziłam, że po prostu muszę go zabrać do domu. Mój wtedy chłopak również mnie w tym wspierał.
Zamieszkaliśmy więc razem z moim chłopakiem Norbertem i naszym "dzieckiem", czyli psem Brunonem w naszym małym mieszkanku i byliśmy przeszczęśliwi. W międzyczasie wzięliśmy ślub, a do mnie dotarło, że kocham moje życie takie, jakim jest i absolutnie nie chcę mieć dzieci.
Mój mąż na początku miał wątpliwości, ale w końcu stwierdził, że on też nie widzi się w roli ojca. Żyliśmy więc sobie szczęśliwie w modelu rodziny 2 + pies, kiedy nagle do naszego życia wkroczyli teściowie.
Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2+pies!
Zawsze marzyłam o budowie domu. Niezbyt dużego, ale własnego. Dla naszej rodziny, czyli mnie, męża i dla naszego psa, który potrzebuje się wybiegać. W końcu razem z mężem postanowiliśmy zrealizować cel. Z pomocą mojej rodziny kupiliśmy już działkę. Musieliśmy sprzedaż nasze małe mieszkanko, żeby rozpocząć budowę.
Canva.com
Mąż zaproponował, żebyśmy na czas budowy przeprowadzili się do teściów. Oni mają duży 2-piętrowy dom.
Sabinko, to nie zajmie dużo czasu. Rok, najwyżej 2 lata przemęczymy się, a później będziemy na swoim
- zapewniał mnie wtedy mąż.
A ja mu niestety uwierzyłam. Wszyscy wiemy, co było potem. Gdy zaczęliśmy budowę, ceny wszystkich materiałów poszybowały w górę! Wybudowaliśmy zaledwie dom w stanie surowym, co pochłonęło wszystkie nasze oszczędności.
W międzyczasie teściowie, u których przecież wciąż mieszkamy, zaczęli na nas naskakiwać. Powrócił temat dzieci. A raczej tego, że nie chcemy mieć potomstwa. Teściowa wygarnęła mi, że to ja zepsułam jej syna, bo zanim mnie poznał, chciał mieć dzieci!
Teściowie nie akceptują naszej rodziny 2 plus pies. Twierdzą, że to żadna rodzina, bo rodzina to tylko rodzice z dziećmi i to nawet nie jednym — zdaniem teściów "prawdziwa kobieta" powinna urodzić przynajmniej dwójkę, jak nie trójkę dzieci!
Mieszkanie z teściami stało się nie do wytrzymania! Teściowie praktycznie codziennie wszczynają awantury i mówią nam, że po co w ogóle nam dom, skoro nie mamy i nie chcemy mieć dzieci. Zaczęły się ostre kłótnie i znane teksty, jak "kto wam poda szklankę wody na starość", czy co to za życie bez dzieci.
Ostatnio teściowa przegięła, bo postawiła nam ultimatum! Powiedziała, że nie możemy dłużej u nich mieszkać, jeśli nie zaczniemy starać się o dziecko! Teściowa wręcz zagroziła, że wypędzi nas z domu!
Czuję się upokorzona i potraktowana jak śmieć. Pracuję na 2 etaty, by wykończyć dom, podobnie mój mąż. A dla teściowej i tak nic nie znaczę, bo nie mam dzieci.
Nie mam pojęcia, co teraz robić, jestem pod ścianą. Przecież nie zamieszkamy w niewykończonym domu, z betonem na podłodze i bez okien!
Mąż stara się mnie uspokoić i mówi, żebyśmy przetrzymali jeszcze pół roku, gdy się dorobimy. A ja już nie mam siły! Chcę natychmiast wyprowadzić się od wrednej teściowej! Nie wytrzymam mieszkania z tą straszną kobietą! Jestem w potrzasku, nie mam pojęcia, co robić.
Sabina, żona Norberta i mama psa Brunona