„O dobre relacje z matką mojego męża dbałam, zanim jeszcze oficjalnie została moją teściową. Nie będę ukrywać, że początkowo nie pałała do mnie sympatią, ale ja nigdy nie miałam sobie nic do zarzucenia. Byłam miła, grzeczna i zawsze okazywałam jej ogromny szacunek, co niestety przy okazji dnia matki odbiło mi się czkawką”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Zależało jej na dobrych relacjach z teściową
Od samego początku wiedziałam, że mama Mateusza miewa różne zaskakujące zachowania, co niejednokrotnie mogłam obserwować, a raczej nasłuchiwać, będąc w jego domu rodzinnym. Kłótnie z mężem musiała doprowadzić do końca, nie zważając na to, że ja siedzę w pokoju obok. Również mój chłopak wiele razy żalił mi się, że jest bardzo zaborczą osobą i nie lubi, gdy ktoś się jej sprzeciwia.
Początki mojej relacji z mamą Mateusza były dość oschłe. To z kolei dało mi wiele do myślenia, przez co obrałam jasny kierunek w kontakcie z jeszcze wtedy potencjalną teściową i zachowywałam się tak, aby nie mogła mi nic zarzucić. Małymi kroczkami zdobywałam (tak przynajmniej mi się wydawało) jej szacunek oraz uznanie.
Pewnie wiele silnych i niezależnych kobiet zwróciłoby mi uwagę, że przecież nie musiałam tego robić i w pełni się z tym zgadzam. Nie musiałam, ale chciałam, bo nie należę do osób konfliktowych, a relacje rodzinne bez względu na wszystko zawsze stawiam na pierwszym miejscu.
canva.com
Zdezorientowana synowa: „Teściowa nie przyjęła ode mnie prezentu...”
Po ślubie, który odbył się w marcu tego roku, zaczęłam dostrzegać, że chłodne spojrzenie mamy Mateusza w moim kierunku zaczyna topnieć niczym lód wrzucony do kubka z gorącą herbatą. Pani Teresa chodziła jakaś taka szczęśliwa i zdarzyło się jej nawet nazwać mnie córką, co już całkowicie dodało mi ogromnej pewności siebie. Byłam przekonana, że mój plan urabiania teściowej sprawdził się bez najmniejszego problemu.
Sama jednak powstrzymałam się jeszcze przed zwracaniem się do niej mamo, choć to ona zaproponowała to jako pierwsza. Nie byłam na to gotowa, ale stwierdziłam, że skoro matka mojego męża nazywa mnie córką, to wypadałoby pamiętać o zbliżającym się wielkimi krokami święcie mamy. To niestety był jeden z największych błędów w moim życiu...
Byłam w szoku, gdy teściowa nie przyjęła ode mnie prezentu z okazji dnia matki. Chyba nikt nigdy mnie tak nie potraktował, jak ona. Stwierdziła, że ten ważny dla niej dzień zarezerwowany tylko i wyłącznie dla jej dzieci i z wiadomych względów nie może przyjąć ode mnie drobnego upominku, który dla niej kupiłam.
Czekała na ten moment, aby mnie upokorzyć? Tego nie wiem, ale wiem jedno, że nasze stosunki raczej nigdy nie będą oparte na wzajemnym szacunku.
Zdezorientowana synowa