"Z Asią jesteśmy małżeństwem od pięciu lat. Jeszcze niedawno wszystko było super, spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. Pracujemy w podobnych godzinach, więc właściwie codziennie od siedemnastej byliśmy już tylko dla siebie. A w weekendy to wiadomo – gdzie Asia, tam i ja. Niestety dwa miesiące temu wszystko się zmieniło. Asia trzy razy w tygodniu prosto po pracy jedzie spotkać się z koleżankami i wraca późnym wieczorem. Wiem, dlaczego to robi i nawet jej trochę zazdroszczę, ale ja nie mogę sobie znaleźć miejsca w takim pustym mieszkaniu..."
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Asia i ja jeszcze niedawno byliśmy nierozłączni
Asię poznałem, kiedy kończyliśmy studia, dlatego nigdy nie spotkałem jej znajomych z czasów licealnych. Nie utrzymywała z nimi kontaktu, niewiele mówiła o tym okresie swojego życia. Byliśmy raczej skupieni na tu i teraz, na naszej rozkwitającej miłości, na związku, który stawał się coraz bardziej poważny.
Po dwóch latach bycia razem wzięliśmy ślub. Niektórzy dziwili się, że tak szybko, ale my nie mieliśmy na co czekać. Kochaliśmy się, spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę i byliśmy przekonani, że tak będzie już zawsze. I było. Do niedawna.
Mniej więcej dwa miesiące temu wracaliśmy z Asią ze spaceru i na ulicy prawie zderzyliśmy się z jakąś bardzo zamyśloną kobietą. Po sekundzie Asia i zamyślona nieznajoma popatrzyły na siebie zdziwionym wzrokiem, po czym zaczęły równocześnie śmiać się i radośnie pokrzykiwać. Nie wiedziałem, o co chodzi, ale po chwili Asia nieco ochłonęła i powiedziała:
Misiu, to Kinga, moja przyjaciółka z liceum!
Zdziwiłem się odrobinę, bo jaka to przyjaciółka, że pierwszy raz o niej słyszę, ale zachowałem tę refleksję dla siebie. Przywitałem się uprzejmie, dziewczyny wymieniły się namiarami i wróciliśmy do domu.
Przypadkowe spotkanie zmieniło nasze życie
Parę dni później Asia wróciła z pracy bardzo podekscytowana i już od progu zaczęła opowiadać, że odnowiła kontakt nie tylko Kingą, ale jeszcze z innymi koleżankami z tych czasów. I że reaktywują zespół.
Wydawało mi się, że się przesłyszałem. Jaki zespół?
Bo wiesz, nie mówiłam ci, nie wiem w zasadzie dlaczego... W liceum miałyśmy kapelę! Kinga, którą poznałeś, śpiewała, ja grałam na basie, były jeszcze gitarzystka i perkusistka.
Nie powiem, zaskoczyła mnie. Myślałem, że wiemy o sobie wszystko, a tu taka niespodzianka. Asia, cała w emocjach, zaczęła opowiadać, że te pozostałe dziewczyny nadal grają i że chętnie wrócą do starego składu. I nawet mogą jej pożyczyć bas!
I się zaczęło. Asia dwa albo i trzy razy w tygodniu nie wraca po pracy do domu, tylko idzie prosto do Kingi, która ma koło domu garaż. Tam mają próby. Asia nawet nie zapytała mnie, co o tym sądzę... Po prostu tam jeździ. Mówi, że pracują nad nowym materiałem. A ja to co? Jestem już starym materiałem? Moje potrzeby nie są już ważne? Moje uczucia?
Trochę zazdroszczę im tej pasji, fakt. Ja nigdy nie miałem czegoś takiego, co zdominowałoby moje życie. Poza Asią. Dlatego boli mnie, że bez zastanowienia mnie zostawia samego.
Michał