"Ja wiem doskonale, co powiecie — widziały gały, co brały. Ale mój Krystian nie był taki, jak się poznaliśmy! Gdy zaczęliśmy randkować, był miły i uczynny. Niestety schody zaczęły się po ślubie. Obecnie mój mąż doprowadza mnie do szału. Ma 2 lewe ręce i kompletnie sobie nie radzi nawet z drobnymi naprawami domowymi! Nie miałam zielonego pojęcia, że taka z niego ciapa, bo dobrze się kamuflował..."
*Publikujemy list od czytelniczki.
Podzieliłam się z Krystianem obowiązkami
Krystian zrobił na mnie świetne pierwsze wrażenie, ale wolałam dmuchać na zimne. Gdy układało się między nami dobrze, dość szybko zaproponowałam, żebyśmy razem zamieszkali. Nie zamierzałam tracić czasu, a miałam już 25 lat, więc chciałam sprawdzić, czy jego zachowanie zmieni się po wspólnym zamieszkaniu.
Zamieszkaliśmy więc razem w wynajętym mieszkaniu i było cudownie! Podzieliśmy się obowiązkami, a ja nawet stworzyłam grafik, żeby każdy wiedział, co należy do jego obowiązków.
Ja zmywałam, ścierałam kurze, prałam, prasowałam i zmywałam podłogi, a Krystian odkurzał i mył wc. Mój facet co prawda trochę denerwował się, że za dużą wagę przywiązuję do sprzątania, ale nie buntował się. Po roku wspólnego mieszkania zaręczyliśmy się, a po dwóch latach wzięliśmy ślub! Zaszłam w ciążę, urodziłam dwójkę dzieci no i tu niestety nasza bajka się kończy.
Mój mąż jest ciamajdą! Twierdzi, że nadaje się tylko do... pracy umysłowej
Z czasem Krystian zaczął olewać swoje obowiązki domowe. Gdy mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu, praktycznie wszystko działało, jak należy. A jeśli już coś się psuło, wzywaliśmy pana Romka, od którego wynajmowaliśmy mieszkanie i on nam wszystko naprawiał.
Niestety, gdy zamieszkaliśmy w końcu na swoim, okazało się, że Krystian kompletnie nie zna się na naprawianiu sprzętów domowych czy na drobnych pracach domowych! Mój mąż nigdy specjalnie nie garnął się do napraw, ale uważam, że mężczyzna powinien umieć robić takie rzeczy.
Pewnego dnia zepsuła się u nas spłuczka w toalecie. Prosiłam męża, by to ogarnął, bo przy dwójce dzieci, tak nie da się funkcjonować! Mój mężuś coś tam pogrzebał i niby naprawił, ala następnego dnia znów nie działało!
Ostatnio zepsuł się nam kran w kuchni i przeciekał. Szlag mnie trafiał, jak na to patrzyłam, a mojemu mężusiowi ten cieknący kran w ogóle nie przeszkadzał. Zbierał się do naprawy z tydzień, w końcu z wielką łaską próbował coś naprawić, męczył się przy tym, przeklinał, no i w końcu nic nie naprawił! Przecież pan Romek naprawiał takie rzeczy w try miga! To nie mogło być aż takie trudne!

To samo było z uchwytem w szafce kuchennej. Nagle odpadł. Prosiłam męża tysiące razy, by przymocował ten nieszczęsny uchwyt do szafki. W końcu to zrobił i... pękły całe drzwi od szafki! Drzwiczki były do wymiany...
Nie miałam pojęcia, że z mojego męża jest taka ciamajda! Naprawdę długo dobrze się kamuflował! W końcu mój mąż stwierdził, że ma 2 lewe ręce. Po moich uwagach, że mężczyzna powinien umieć naprawiać także rzeczy, Krystian nagle obwieścił mi, że on nadaje się tylko do pracy umysłowej i mam go więcej nie męczyć naprawami!
To prawda, Krystian pracuje umysłowo, ale przecież można umieć i to i to! Kto to widział, żeby mężczyzna był taką ciapą?
Żona męża-ciamajdy