"Zawsze byłam zżyta z mamą i o wszystkim jej mówiłam. Po rozwodzie z tatą, mama i ja byłyśmy takie papużki nierozłączki. Nie spodziewałam się, że ukochana mama tak zdepcze moje zaufanie. Nadal nie mogę w to uwierzyć".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Wszędzie chodziłam z mamą
Moja mama wzięła rozwód z tatą, jak miałam 5 lat. Od tego czasu mama towarzyszyła mi we wszystkich najważniejszych wydarzeniach mojego życia i była moją największą przyjaciółką i powierniczką moich sekretów.
Zawsze świetnie się dogadywałyśmy i spędzałyśmy ze sobą dużo czasu. W pewnym wręcz momencie odniosłam wrażenie, że jestem dla mamy wszystkim i ona tak jakby żyje moim życiem. Wydaje mi się, że wtedy chyba przeszłyśmy na taki stopień relacji, że mama była moją jedyną przyjaciółką, a ja byłem jej jedyną przyjaciółką. Wiem, że to dziwne, ale tak się jednak stało.
W zasadzie, tylko do szkoły szłam bez niej, a tak to nawet imprezy razem spędzaliśmy. Wtedy jednak mówiłam, że to "nie jest moja mama", ale Ania, kilka lat starsza koleżanka, która udziela mi korków z języka angielskiego (moja mama skończyła anglistykę).
Z perspektywy czasu widzę, że było to złe, ale z drugiej strony teraz już czasu nie cofnę.

Mama odbiła mi faceta
Kilka miesięcy temu poznałam Jakuba. Bardzo mi się podobał — był bardzo przystojny i szarmancki. Szybko się zakochałam i to nawet pomimo faktu, że był 5 lat ode mnie starszy. To właśnie z Jakubem weszłam w swój pierwszy poważny związek.
Na początku mama mnie wspierała i dawała mi różne porady. Potem jednak po pierwszych odwiedzinach Jakuba, coś zaczynało się zmieniać.
Zarówno mama jak i Kuba zaczęli się strasznie dziwnie zachowywać i nie mieli dla mnie czasu, wykręcając się pracą. Myślałam, że serio mają jakiś trudniejszy czas w życiu i dlatego trochę mnie olewają. Wreszcie Kuba oświadczył, że ze mną zrywa, bo ma kogoś, w kim się zakochał bez pamięci.
Ryczałam przez kilka dni, a mama mnie pocieszała. Nie chciałam nawet wychodzić z domu, ale wreszcie po dwóch tygodniach się przełamałam. Postanowiłam jednak jeszcze rozliczyć się z przeszłością i ostatni raz pójść do Kuby i zapytać go "dlaczego". Mamy akurat nie było w domu, bo wybrała się do znajomych.
Otworzył mi drzwi w samym ręczniku i przestraszony powiedział, że to nie jest dobry moment. W tle usłyszałam głos matki, która pytała "Kubusiu, kto to".
Byłam wściekła i zrozpaczona, więc natychmiast uciekłam z tamtego miejsca. Matka przyszła wróciła do domu po dwóch godzinach.
Próbowała mi wcisnąć kit, że to jest miłość kobiety i mężczyzny, ale że przecież mnie także kocha i będzie kochać. Dodała także, że tego żałuje, że się dowiedziałam, ale muszę też zrozumieć, że nie potrafią z Jakubem tłumić w sobie tych namiętnych uczuć.
Jak ona mogła...
Kasia