"Oddałam mu swój wianek. Zostawił mnie zrozpaczoną i chorą"

"Oddałam mu swój wianek. Zostawił mnie zrozpaczoną i chorą"

"Oddałam mu swój wianek. Zostawił mnie zrozpaczoną i chorą"

Midjourne

"W momencie, gdy poznałam Michała, myślałam, że to miłość mojego życia i mężczyzna, na którego czekałam całe swoje życie. Oddałam Michałowi wszystko, co miałam, bo to on był moim pierwszym mężczyzną pod dosłownie każdym kątem. Nie spodziewałam się, że potraktuje mnie w tak okropny sposób i zostawi po sobie coś takiego. Teraz ciągle tylko siedzę i płaczę".

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Przystojny, inteligentny i odważny

Michała poznałam na imprezie, na którą poszłam wspólnie ze swoją koleżanką. Myślę, że każda kobieta zwróciłaby uwagę na przystojnego, umięśnionego i wysokiego mężczyznę z takim pełnym zarostem. Pamiętam, że jak do mnie podszedł i zagadał, a wtedy aż zrobiło mi się całej gorąco. Nie dałam mu jednak poznać po sobie, że jestem aż tak bardzo zakochana.

Reklama

Na początku zgrywałam trochę niedostępną i nie chciałam mu dać swojego numeru telefonu. Potem jednak był taki słodki i uroczy, że jak się żegnaliśmy, dałam mu kontakt do siebie.

Zadzwonił następnego dnia i potem umówiliśmy się na randkę. Każdego dnia był taki wspaniały. Na każde spotkanie przynosił mi kwiaty oraz prezenty i był taki szarmancki. Mówił, że nie będzie na mnie naciskał i chce ze mną wejść w związek, gdy ja będę gotowa.

Reklama

Jeszcze przez długi czas trochę go zwodziłam, bo chciałam przekonać się o tym, że jego intencje są w stosunku do mnie prawdziwe. Wielokrotnie przejechałam się na mężczyznach i chociaż jeszcze wcześniej z żadnym nie spałam, to szybko dostrzegałam, że tylko o to im chodzi.

Reklama

W przypadku Michała było jednak inaczej. Michał za każdym razem pokazywał mi, że naprawdę mu na mnie zależy. Tyle mówił o wspólnej przyszłości, dzieciach, miłości...

Reklama

Łzy spływające z oka Midjourne

Reklama

Perfidnie mnie oszukał

Wreszcie po miesiącu wspólnego randkowania weszliśmy w związek i znów pierwsze tygodnie były wspaniałe. Gdy pokazywałam swojego chłopaka koleżankom, to wszystkie mi zazdrościły i same mówiły, że poznałam idealnego mężczyznę. Ja też tak myślałam.

W końcu Michał zapytał mnie, czy może być moim pierwszym... no wiecie. Ucieszyłam się, bo pomyślałam, że to będzie świetne scementowanie naszego związku. Spaliśmy ze sobą wiele razy przez kolejne cztery tygodnie i naprawdę to był magiczny czas. Nigdy wcześniej się tak nie zakochałam i czułam, że jestem w stanie zrobić dla niego absolutnie wszystko.

Trzy tygodnie temu obudziłam się, ale tym razem Michała obok mnie nie było. Nie było też jego rzeczy. Na początku bałam się, że coś się stało. Dzwoniłam i pisałam, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi.

Wreszcie zgłosiłam sprawę na policję. Tam był już znany. Okazało się, że jego zajęciem jest podrywanie kobiet w klubach, a następnie ich wykorzystywanie i zarażanie pewną poważną chorobą — tak właśnie tą, o której myślicie.

Zrobiłam odpowiednie testy i błagałam Boga, żebym była zdrowa. Niestety, złe przypuszczenia się sprawdziły. Zostawił mnie chorą i zrozpaczoną. Nie mogę uwierzyć, że coś takiego mnie spotkało. Teraz ciągle tylko siedzę i płaczę.

Małgorzata

Źródło: Unsplash
Reklama
Reklama