"Babcia Aniela była moją bratnią duszą. To u niej zawsze znajdowałam schronienie, gdy w domu nie działo się najlepiej. Babunia zawsze była przy mnie. Gdy babcia zmarła, mój świat się zawalił. Tego samego dnia zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym. Gdy urodziła się Maja, poczułam, że jest w niej duch mojej babci. Być może to dziwne, ale tak czuję!"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Babcia była moją przyjaciółką
Moje dzieciństwo nie było usłane różami. Nie chcę się zagłębiać w szczegóły, ale moi rodzice nie byli zbytnio zainteresowani wychowywaniem jedynej córki. Dla mamy ważniejsza była kariera, a ojciec od zawsze miał luzackie podejście do wszystkiego i w moim życiu jedynie bywał.
Dorastałam we wczesnych latach 90. i nikogo nie dziwiło, że wiecznie siedziałam sama w domu. Dziecko z kluczem na szyi było normą w tamtych czasach. Mieszkałyśmy we dwie, ja i mama. Czasem jeździłam na weekend do taty, a właściwie do jego rodziców, którzy tylko wtedy mieli ze mną kontakt. Zawsze byłam wycofana i moje wspomnienia to głównie samotność.
Nie miałam zbyt wielu przyjaciół, ciągle siedziałam sama w domu. Mama wracała późno i była wiecznie zmęczona. Jedyną życzliwą osobą, na którą zawsze mogłam liczyć, była babcia Aniela. Mieszkała w miejscowości obok, jej dom zawsze stał dla mnie otworem.
Babcia była moją przyjaciółką, zawsze mogłam liczyć na jej wsparcie. Była przy mnie w najważniejszych momentach życia. To jej pierwszej powiedziałam o swoim chłopaku, zwierzałam się z sukcesów i porażek.

W dniu śmierci babci dowiedziałam się o ciąży
Gdy babcia Aniela zaczęła podupadać na zdrowiu, spędzałyśmy ze sobą jeszcze więcej czasu. Razem z mężem kupiliśmy dom i zamieszkaliśmy w jej sąsiedztwie. Byłam bardzo wdzięczna za te ostatnie miesiące, w których to ja byłam dla niej wsparciem.
Babcia umarła rankiem w czerwcu zeszłego roku. Choć wiedziałam, że to nieuniknione, jej odejście było dla mnie ciosem. Tego samego dnia wieczorem zrobiłam test ciążowy. Choć staraliśmy się o dziecko od jakiegoś czasu, nie byłam w stanie cieszyć się nowiną. Pierwsze miesiące ciąży zbiegły się z moim smutkiem i żałobą. Przez całe dziewięć miesięcy czułam, że nie cieszę się tak, jak powinnam. Miałam wyrzuty sumienia.
Gdy urodziła się Maja, wszystko się zmieniło. Poczułam, że pojawił się ktoś, na kogo czekałam całe życie. Gdy pierwszy raz spojrzałam w słodkie oczka córci, poczułam, że babcia Aniela nad nami czuwa, że jej duch jest w małej Majci. Nie chce brzmieć jak wariatka. Nie chodzi o to, że wierzę w jakieś czary! Po prostu wiem, że cząstka mojej babci, jej miłości wróciła do mnie wraz z pojawieniem się córki!
Anna