Czytelniczka nie chce jechać na urlop z przyjaciółką Kaśką po wyjeździe do Chorwacji, gdzie ta szukała klubów

Czytelniczka nie chce jechać na urlop z przyjaciółką Kaśką po wyjeździe do Chorwacji, gdzie ta szukała klubów

Czytelniczka nie chce jechać na urlop z przyjaciółką Kaśką po wyjeździe do Chorwacji, gdzie ta szukała klubów

canva.com

"W zeszłym roku pojechałam do Chorwacji z Kaśką. Przyjaźnimy się od kilkunastu lat, obie chciałyśmy odpocząć w pięknym miejscu, a nasi panowie nie mogli w tym czasie wziąć urlopów. Co mogło pójść nie tak? Przyznam, że trochę bałam się standardu hotelu i jakości jedzenia, bo wybrałyśmy ofertę last minute. Ale ośrodek zaskoczył mnie pozytywnie. W odróżnieniu od Kaśki! Nigdy w życiu nie powiedziałabym, że odstawi taką akcję. A jednak..."

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Nic nie zapowiadało katastrofy

Wylądowałyśmy w małym miasteczku koło pięknej plaży. Nasz hotel okazał się miejscem wybieranym głównie przez rodziny z dziećmi, co bardzo mi pasowało – obawiałam się imprezowni, do której zjeżdżają się grupy na wieczory kawalerskie i tym podobne. A my byłyśmy we dwie, mój mąż i narzeczony Kaśki zostali w Polsce. Nie chciałabym, żeby ktoś mnie podrywał czy zaczepiał.

Reklama

Okazało się jednak, że z naszej dwójki tylko ja byłam zadowolona z takiego obrotu sprawy. Kaśka już drugiego dnia wyruszyła na poszukiwanie klubu! Tłumaczyła mi, że w naszej okolicy jest za spokojnie, że ona – owszem – chce odpocząć, ale to ma być aktywny wypoczynek. I nie miała na myśli joggingu na plaży, tylko imprezy, drinki i tańce.

Przyznam, że byłam zaskoczona. Fakt, lata temu tak rozumiałyśmy wakacje, ale sytuacja się zmieniła! Dorosłyśmy, ja wyszłam za mąż, a Kaśka swój ślub miała mieć za parę miesięcy. Szlajanie się po lokalnych barach wydało mi się bardzo niestosowne! Ale niespecjalnie też chciałam spędzać wieczory samotnie, więc przez kilka wieczorów towarzyszyłam Kaśce w odkrywaniu miejscowych przybytków.

Reklama

W Kaśkę jakby demon wstąpił!

Muszę powiedzieć, że byłam przerażona zachowaniem mojej przyjaciółki! Kaśka zachowywała się, jakby znów miała siedemnaście lat i żadnych zobowiązań. Szalała na parkiecie z obcymi mężczyznami, pozwalała sobie kupować drinki i cały czas nawiązywała nowe znajomości.

Reklama

Próbowałam przemówić jej do rozsądku, ale w ogóle mnie nie słuchała. Aż pewnej nocy zobaczyłam, jak na parkiecie całuje i obściskuje się z jakimś gościem! Wzięłam ją na bok i zaczęłam namawiać do powrotu do hotelu, ale on kategorycznie odmówiła i wróciła do swojego nowego towarzysza. Poszłam więc sama.

Reklama

Kaśka do hotelu wróciła nad ranem. Podekscytowana zaczęła mi opowiadać, jak spędziła noc, ale ja nie chciałam słuchać. Chyba trochę się obraziła i nie wracała już do tematu. A wieczorem po prostu wyszła, nawet nie zachęcając mnie, żebym jej towarzyszyła. Tak wyglądały już wszystkie noce do naszego wyjazdu.

Reklama

Myślałam, że to już za mną...

Po powrocie do Polski Kaśka tylko mrugnęła do mnie na pożegnanie i powiedziała:

Zakładam, że co stało się w Chorwacji, zostanie w Chorwacji, prawda?

Przez kilka dni biłam się z myślami, czy coś powinnam zrobić. Powiedzieć Andrzejowi – narzeczonemu Kaśki – że nie była z nim szczera? Że może ten ślub to nie jest najlepszy pomysł? Po namyśle uznałam jednak, że to nie jest moje sprawa.

Zaplanowany na jesień ślub się odbył. Ceremonia była wzruszająca, wesele udane... Kaśka i Andrzej wyglądali na naprawdę zakochanych! Z Kaśką nie widywałyśmy się często, wiadomo, codzienne obowiązki, proza życia. Powoli zapomniałam, co zdarzyło się na wakacjach.

Aż do wczoraj. Kaśka do mnie zadzwoniła i pełnym entuzjazmu głosem zaproponowała, żebyśmy pojechały we dwie do Turcji. Że przecież ostatnio było świetnie, więc trzeba to powtórzyć.

Pomocy!!!

Przerażona Iza

Źródło: instagram.com/katarzynacichopek
Reklama
Reklama