"Posiadanie kota było największym marzeniem mojego życia. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć kogo pogłaskać i obdarzyć miłością. Tak się złożyło, że jestem samotna i nie miałam okazji być w poważnym związku i urodzić dzieci. W końcu jednak spełniałam swoje pragnienie i mam kota. Nie spodziewałam się jednak, że to będzie miało takie konsekwencje".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Mój mały słodki mruczek
Wyjechałam na studia ze swojej małej miejscowości do Krakowa. Wiadomo, studia to z jednej strony okazja, żeby zdobyć wykształcenie, ale z drugiej też możliwość, żeby poznać męża.
Niestety, chociaż skończyłam Pedagogikę na dużym uniwersytecie, niedane było mi spotkać miłość swojego życia i czułam się bardzo samotna. Mam taką smutną konkluzję, że mężczyźni omijali mnie szerokim łukiem...
Po skończonych studiach, jeszcze bardziej było pusto w tym wynajmowanym mieszkaniu. Wracałam ze sklepu spożywczego, gdzie pracowałam i nudziłam się sama w mieszkaniu. Wreszcie pomyślałam, że trzeba coś zmienić i pobrałam sobie aplikację randkową. Może wgrałam złe zdjęcie? A może nie potrafiłam poprowadzić rozmowy? Nie wiem... W każdym razie, z żadnym z tych chłopaków nie utrzymywałam dłuższego kontaktu. Zawsze coś było nie tak - a to chłopak nie był zainteresowany, bo mu się nie spodobałam, a to on mi nie podpasował, bo byłam w porównaniu do niego zbyt grzeczna i zależało mu tylko na jednym.
Znowu poczułam, że chcę zmiany i jestem na nią gotowa, dlatego kupiłam sobie kota. Gdy patrzyłam na swojego malutkiego, pięknego mruczka, którego wzięłam, jak był jeszcze bardzo malutki, czułam się naprawdę szczęśliwa. Dbałam o niego, jak o członka mojej rodziny!
Canva
Mój kot oszalał
Mruczka polubili wszyscy członkowie mojej rodziny. Kotek, zawsze jak go brałam ze sobą, był przyjaźnie nastawiony i się do wszystkich łasił. Nawet moi rodzicie, gdy z kotem przyjeżdżałam do domu, to się uśmiechali i w końcu go zaakceptowali. Wiadomo, że woleliby przystojnego kawalera, ale kotem też nie pogardzili. W bardzo krótkim czasie wszystko jednak się zmieniło.
W zasadzie to zaczęło się od tego, że wbrew prośbom moich rodziców nie wykastrowałam swojego kota no i wtedy się zaczęło. Mruczek zaczął bardzo dziwnie się zachowywać. Obsikiwał mi meble, wyskakiwał przez balkon (mieszkam na parterze), uciekał na zewnątrz, drapał wszystko, co popadnie, ssał moje wełniane ubrania i przede wszystkim miauczał i mruczał. Już czasem nie mogłam wytrzymać, bo on miauczał i mruczał przez 24 godziny na dobę i zupełnie nie dawał mi spać. Początkowo myślałam, że to jakaś choroba, ale zapytałam ciocię, która też jest taką kociarą jak ja, co to ma znaczyć. Jej odpowiedź nie pozostawiała złudzeń.
Kotek chce się wyszaleć, bo już ma ten wiek, że chciałby kotki. Obudził się w nim odpowiedni instynkt i teraz jest kłopot. Powinnaś jak najszybciej pójść z kotem do weterynarza i go wykastrować
Co mam robić? Proszę was o jakieś wsparcie i rady. Ja nie chcę, żeby Mruczek cierpiał, ale z drugiej strony nie mogę znieść już tych jego dziwnych zachowań...