„Gdy kilka lat temu stałam przed ołtarzem i wypowiadałam słowa przysięgi małżeńskiej do człowieka, w którym byłam zakochana do szaleństwa, to nawet przez myśl mi nie przeszło, że podejmuję najgorszą decyzję w swoim życiu. Zmarnowałam trzy lata, a tak naprawdę to pięć, bo tyle ogólnie się znaliśmy, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Dziś mam inne priorytety”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Wielka miłość, która okazała się ślepą uliczką
Sebastian był moją największą miłością, a jak wiadomo, miłość jest ślepa i wcale nie piję tu do jego wyglądu. Gdy go poznałam, nie miał nic, bo wszystko zostawił swojej pierwszej żonie, z którą miał syna. Było mi go szkoda, a opowiadane mi historyjki dotyczące jego poprzedniego związku, utwierdzały mnie w przekonaniu, że ten facet doświadczył wiele złego, na co kompletnie nie zasłużył. Serce podpowiadało mi, że to dobry człowiek.
Szybko razem zamieszkaliśmy, a po niecałym roku Sebastian poprosił mnie o rękę. Zgodziłam się bez żadnego zawahania, bo to, że był starszy, dawało mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa. Kilkanaście miesięcy później przyrzekaliśmy sobie miłość aż do śmierci i wtedy tak naprawdę zaczął się mój koszmar.
Kobieta pewna swego: „Jestem już za stara, aby wierzyć w bajki o miłości”
Jego była partnerka wniosła o zwiększenie alimentów, co było taką pierwszą iskrą naszej niezgody. Nasz domowy budżet po prostu się nie spinał, a Sebastian nie robił nic, aby cokolwiek zmienić na lepsze. Alimenty alimentami, ale to nie mój problem, że musiał je płacić. Kłótnie między nami stały się codziennością, a już wiedziałam, że nie chce takiego życia.
Przez to wszystko zaczęłam patrzeć na niego, jak na nieudacznika w wyniku czego moje uczucie gdzieś wyparowało. Zrozumiałam, że miłość sama w sobie nie da mi życia, o jakim zawsze marzyłam. Obecnie mam inne podejście, bo jestem już za stara, aby wierzyć w bajki o miłości. Dziś patrzę na grubość portfela i dobrze mi z tym.
canva.com
Kobieta po trzydziestce chce życia na poziomie
Po katastrofalnym związku z Sebastianem zmieniłam swoje podejście o 180 stopni i powiedziałam sobie, że mój kolejny facet musi stać finansowo co najmniej kilka poziomów wyżej ode mnie i wtedy możemy rozmawiać o czymś więcej. Ja rodzę mu dzieci i jestem oddaną żoną do końca świata, ale w zamian oczekuję zapewnienia mi życia na odpowiednim poziomie.
Na razie miałam krótki romans z bardzo zamożnym mężczyzną i różnica jest ogromna, w porównaniu do tego, co doświadczyłam wcześniej. Marzenia o wielkiej miłości są fajne, ale jak się ma dwadzieścia lat. Po trzydziestce trzeba spojrzeć na przyszłość z nieco innej perspektywy.
Kobieta pewna swego